68 862,69 - 10,30 = 68 852,39
Jeff zaplanował dziś klasykę: 6x800m w tempie docelowym półmaratonu. Bieżnia robiła swoje, Garmin robił swoje i jak zwykle nie dogadali się nawet na „dzień dobry”. Na panelu równe 4:15min/km, na zegarku wesołe 4:30-4:50min/km ( ͡° ʖ̯ ͡°)
Niezależnie od cyferek trening wszedł bardzo elegancko, bez walki o życie. W samych gaciach, przy otwartym oknie. Gdyby jeszcze Garmin nauczył się liczyć bieżnię,
Jeff zaplanował dziś klasykę: 6x800m w tempie docelowym półmaratonu. Bieżnia robiła swoje, Garmin robił swoje i jak zwykle nie dogadali się nawet na „dzień dobry”. Na panelu równe 4:15min/km, na zegarku wesołe 4:30-4:50min/km ( ͡° ʖ̯ ͡°)
Niezależnie od cyferek trening wszedł bardzo elegancko, bez walki o życie. W samych gaciach, przy otwartym oknie. Gdyby jeszcze Garmin nauczył się liczyć bieżnię,





Dzisiaj miałem już nie wychodzić, ale wpadło szybkie okno, więc zaliczyłem plan minimum od Jeffa - podbiegi i zbiegi. Raczej trening stabilizacyjny, bo śniegu po kostki, ale zaliczone.
Podsumowując rok: to był sezon zwiedzania, nie bicia rekordów. Zającowanie na 2:05 w Wiązownej, połówka w Berlinie, 107 km ultra w Gdyni, połówka w Kopenhadze, maraton w Chicago i na deser połówka w Kaliforni. Bez PB, ale i tak
źródło: IMG_8266
PobierzSzczęśliwego! ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ