Cześć Mirasy,
jest sprawa. Wynająłem całkiem niezły lokal użytkowy do prowadzenia działalności. Wszystko spoko ale jest jeden szkopuł. Na jednej ścianie jest ogromne graffiti. Gadałem z właścicielem, bohomazy mają wartość sentymentalną, prosił mnie żeby tego nie ruszać. Nie chce zmieniać lokalu bo lokalizacja spoko i reszta też git (cena etc.). Bohomazy są w aluminiowej ramce, wielkość tego 3x2m. Praktycznie zajmuje większość ściany. Siedzi to w ramkach aluminiowych z 3cm przykeljonych do ściany.
jest sprawa. Wynająłem całkiem niezły lokal użytkowy do prowadzenia działalności. Wszystko spoko ale jest jeden szkopuł. Na jednej ścianie jest ogromne graffiti. Gadałem z właścicielem, bohomazy mają wartość sentymentalną, prosił mnie żeby tego nie ruszać. Nie chce zmieniać lokalu bo lokalizacja spoko i reszta też git (cena etc.). Bohomazy są w aluminiowej ramce, wielkość tego 3x2m. Praktycznie zajmuje większość ściany. Siedzi to w ramkach aluminiowych z 3cm przykeljonych do ściany.
























Oczywiście pobocza w śniegu, wjeżdżasz w jakąś drogę i nie zawrócisz tylko się cofasz jak debil 2km.
Co ja robię ze swoim życiem, chłop 30 lat a jeździ i szuka szczęścia
Też mnie wpieprzają ludzie na wsiach, którzy jak się na chwilkę zatrzymasz w pobliżu ich domu od razu wyskakują z mordą. Kiedyś wyjeżdżałem na rowerze pod stromą górę, musiałem się na chwilkę zatrzymać by napić się i nabrać wdechu i od razu wyskoczył do mnie gość z mordą żebym s--------ł.