Autorzy modelu założyli jednocześnie, że mimo przypadków kolejnego zakażenia koronawirusem osoby, które go przeszły, w większości nabyły trwałą odporność.
Śmiałe założenie i prawdopodobnie nieprawdziwe. Już znamy przypadki osób które przechorowały i zakaziły się kolejny raz. Mówi się, że odporność trwa kilka miesięcy, krócej u osób które przechorowały lekko lub bezobjawowo.
Myślący człowiek powinien być w stanie sobie odpowiedzieć na pytanie czy można mówić o odporności stadnej z tak krótkim okresem odporności.





















A toksyczność kobiet/mężczyzn wynika z podziału na mężczyzn i kobiety, bo przecież o zachowaniu patologicznym można mówić tylko w kontekście pewnego standardu - jeśli wprowadzimy definicje nowej płci dla której bycie toksycznym jest standardem i cechą, to nie jest to patologia.
Nie wiem i muszę sobie parafrazować, bo Twój komentarz tego nie wyjaśnia :) Dorosła dyskusja na tym między innymi polega, że zamiast w mniej lub bardziej zawoalowany sposób krzyczeć "jest Pan idiotą", podaje się argumenty.
Dla mnie bycie toksycznym człowiekiem sprowadza się do bycia socjopatą, ew.