jak ludzie bez zenady chodza na te wyjscia/jezdza na wyjazdy integracyjne? po kiego grzyba wam ta integracja do pracy przy kompie, gdzie robota jednej osoby do roboty drugiej 90% czasu ma sie najwyzej tak, ze jeden po drugim sprawdza albo poprawia? rozumiem ludzi, ktorzy tam chodza, ze wzgledu na fakt, ze jak za bardzo staniesz sie odludkiem to zwiekszy sie ryzyko pomijania przy awansach i inne podobne dyskryminacje, ale tak z wlasnej

Das_Ungeheuer_von_Danzig







