Razem z Morawieckim "wyrzucili" z pisu jednego z najbliższych, najwierniejszych, długoletnich współpracowników Kaczyńskiego, a mianowicie Terleckiego. To nie byle kto, tylko jedna z niewielu osób którym prezes od lat ufa. Skoro w nowym projekcie politycznym pojawia się taka osoba możemy być pewni, że to wałek i zagranie polityczne pod wybory. Terlecki jest tam po to żeby pilnować, by Morawiecki nie zerwał się przypadkiem z łańcucha, to takie oczy i uszy prezesa. Najpóźniej
baltic-vodka


































