W sumie, gdyby porównać ilość czasu poświęconego na studia magisterskie i inżynierskie, naukę w pracy, po pracy, nocne dłubanie, analizowanie kodu, debugowanie i rozkminianie, dlaczego coś nie działa, z medycyną, gdzie ogromna część polega na wykuciu na blachę wiedzy, która w dużej mierze ma już 200–300 lat, jak biologia, chemia, anatomia itd., to naprawdę nie wiem, czy taki inżynier nie przewyższa lekarza pod względem liczby godzin spędzonych nad nauką i ciągłym główkowaniem.

krisswoj





















