Jakiś czas temu rozstałem się z dziewczyna z którą byłem dłuzszy czas. Rozstaliśmy się w zgodzie. Zainicjowane przez nią. W zasadzie znudziła się związkiem po 8+ latach.
Zbiegło się to w czasie z najgorszym okresem w mojej pracy. Dużo stresu, odpowiedzialności od września zeszłego roku do mniej więcej końca maja.
No i teraz co mnie uderzyło i zniszczyło w związku z tym najbardziej? Postawa mojej rodziny.
















Ale jednak perspektywa znaaacznego uszczuplenia majątku na rzecz małżonki jako de facto bonus za jej prucie się, czasowego popsucia mi psychiki i planów zyciowych ryje beret. Zwłaszcza po tylu latach bycia razem. Nie polecam nikomu.