@Mechamaru: W ogólnym rozrachunku opisuje miłość romantyczną jako pewien ideał istniejący w kulturze od średniowiecza więc w pewnym sensie masz racje. Miłość romantyczna została wymyślona. Nie znaczy to jednak, że nie jest przez to realna. Dzieła sztuki, architektura, normy społeczne i ogólnie cała cywilizacja zostały w pewnym sensie wymyślone, ale nie odmawia im się realności. Stanowią pewną quasi-rzeczywistość w której funkcjonujemy.
@CCH5OH: No to wiele wyjaśnia. Nigdzie bynajmniej nie stwierdziłem, że człowiek będzie perfekcyjnie racjonalną istotą i element irracjonalny zniknie xD
@Al-3_x: tylko na wykopie, bo tutaj każdy chce być anty cokolwiek i bolą czyjeś sukcesy. Siedziałem w samolocie przez osatnie 20 minut meczu Argentyny z Egiptem, przed startem wszyscy śledzili na telefonach remontadę Argentyny i cieszyli się że Messi będzie grał dalej. Sam nie lubię ich sylu gry, ale historia jak stary barceloniarz będzie mierzył się z nowymi jest na tyle ciekawa że aż szkoda byłoby żeby przeszła Anglia, która
Ocenianie czynów Boga jako dobrych lub złych przez pryzmat moralności ludzkiej, a właściwie to współczesnej, zachodniej mija się z celem. To jakby mrówka chciała moralnie ocenić czyny człowieka.
@kubako: Nie jestem jak ci już kiedyś pisałem chrześcijaninem. Bliżej mi do lovecraftowej wizji Boga. Rzecz w tym, że człowiek jest jakby nie patrzeć istotą skończoną i ograniczoną własną perspektywą. Jako istoty samoświadome mamy jednak szerszą perspektywę niż zwierzęta i te mają ograniczoną możliwość zrozumienia wielu naszych czynności. Zresztą nawet człowiek z prymitywnego plemienia miałby problem ze zrozumieniem zachowania człowieka cywilizowanego. Przypomina mi się tutaj historia rozmowy Junga z Indiańskich
A kto powiedział, że Bóg chce naszego dobra? Celowo odniosłem koncepcji Boga Lovecraftowskiego. Może nas postrzegać jedynie jako narzędzia do realizacji swoich
@kubako: Bzdura. Jest perspektywa zwierzęcia, owada, innych ludzi na różnych poziomie cywilizacyjnym, powoli można też mówić o perspektywie sztucznej inteligencji czy perspektywie kosmitów która znacząco się różni. Jak mówiłem Bóg jako jedyny jest zdolny do obiektywnej oceny sytuacji. Narzucanie mu ludzkiej perspektywy ma tyle samo sensu co ocena człowieka według standardów życia muchy.
@matti-nn: Ujmę to inaczej byś to zrozumiał. Pewne działania Boga mogą z perspektywy moralności ludzkiej wydawać się irracjonalne, absurdalne, a nawet złe. Na tej samej zasadzie kot nie jest wstanie zrozumieć czemu człowiek musi co rano wychodzić do pracy, a dziecko nie jest wstanie pojąć czemu mu się zabrania wkładania baterii do ust. Jednak mowa tu o cenie konkretnych, empirycznych przykładów. Ocena Boga jako istoty doskonałej dotyczy pewnego abstrakcyjnego rozumowania
@ImperatorPL: Stawiasz założenie a priori, że moralność winna być użyteczna. Jednak już Arystoteles zauważył, że dobry moralnie czyn to taki który czynimy sam przez się. Ale jeśli istnieje Bóg i istnieje obiektywnie dobro to jego perspektywa niezależnie jak bardzo absurdalna jest bardziej istotna niż nasza.
Słaba analogia do cierpienia i jego oceny. Moralność i jej ocena jest zupełnie inną kategorią. Jest bardziej jak gust lub smak.
Nie jest zła bo opowiadam się ontologicznym realizmem dobra. Wskazałem jedynie, że subiektywna ocena nie musi oznaczać braku realności czegoś. To tak zwyczajnie nie działa. Możesz odrzucać koncept istnienia obiektywnego dobra, ale sam relatywizm kulturowy nie jest tu
Moralność może mieć wartość dla ludzi z różnych względów, a nie tylko pragmatycznych. Zresztą wszystkie pierwotne systemy normatywne mają korzenie w religiach. Koncept umowy społecznej użytecznej dla ogółu to liberalny
Natomiast moralność to wyłącznie ocena i dzieje się wyłącznie w umyśle.
Bardzo cieszy mnie twoja opinia na temat moralności tylko mam ją kompletnie gdzieś. Jak mówiłem uznaje ontologiczne istnienie moralności co nie powinno dziwić bo dosłownie określiłem się mianem neoplatonisty. Mówiąc krótko powiedziałeś czym jest dla ciebie moralność, ale nie ma to większego znaczenia bo dla mnie moralność jest czymś
Chodziło mi o jałowość dyskusji gdy ja przedstawiam ci swój pogląd na moralność, a ty w odpowiedzi mi piszesz, że dla ciebie moralność to co innego. Chciałem na tobie wymusić jakąś argumentacje na głębszym poziomie, ale się chyba nie doczekam. Ogólnie no widzę u ciebie spore braki z zakresu wiedzy filozoficznej która byłaby niezbędna w obecnym kontekście naszej dyskusji
@niebieskatrytytka: Mylisz obiektywizm z intersubiektywnym konsensusem. Obiektywnie prawdziwy znaczy, że dana teza jest prawdziwa niezależnie od opinii ludzi właśnie.
ale to jest moim zdaniem tylko reakcja obronna umysłu, przed przyznaniem niewygodnej, nieprzyjemniej prawdy
Jakiej znowu niewygodnej prawdy? Defacto stwierdziłem, że Bóg może nawet uznać, że konieczne jest zesłanie ogromnego pożaru który spali pół ludzkości i będzie to moralnie słuszne i człowiek nawet nie ma prawda się o to oburzać bo nie ma nic do gadania. Z mojej perspektywy ja tu widzę jedynie arogancje człowieka który nie lubi uznawać,
Ale co mam argumentować, jeśli nie zgadzamy się co do podstaw :)
Nie zgadzamy się co do podstaw etycznych, ale wciąż możesz próbować chociaż argumentować swoje stanowisko z pozycji epistemologicznych lub ontologicznych, ale nie dziwie się, że nie posiadasz narzędzi by to
@niebieskatrytytka: Tu nie ma żadnego błędnego koła. Po prostu nie łapiesz bardzo prostej koncepcji. Pytasz mnie na jakiej zasadzie istnieje obiektywna moralność. Wyjaśniłem ci to. Subiektywny byt istnieje dla nas. Obiektywny sam przez siebie. Kiedy wydaje sąd, że kamień istnieje obiektywnie stwierdzam, że istniałby on niezależnie od mojego sądu na ten temat. Gdy stwierdzam, że moralność istnieje obiektywnie to działa to na tej samej zasadzie.
Czym dla ciebie jest obiektywizm moralności, co robi z moralnością i jak odróżnia ją od moralności nieobiektywnej.
Na to pytanie też ci już wcześniej odpowiedziałem. Jestem neoplatonistą. Wierze w świat idei istniejący poza rzeczywistością poznaną empirycznymi zmysłami. Moralne idee istnieją w świeci idei podobnie jak idea stołu czy kamienia.
@niebieskatrytytka: Dosłownie nie ma innej odpowiedzi. Obiektywista moralny to po prostu ktoś kto uznaje, że istnieje dobro i zło na poziomie ontologicznym niezależnie od stanów naszej świadomości. W kwestii Boga no to jak mówiłem chodzi o to, że Bóg będzie wiedział co jest idealnie dobre w danej sytuacji.
Sąd na temat danej rzeczy nie jest tym samym co ta rzecz. Stwierdzenie, że dany czyn jest dobry nie jest tożsamy z tym czynem uznanym za moralnie słuszny. Mówiąc krótko mylisz sądy moralne z samą
Ale to nie sprawia że prosta jest jakimś realnym obiektem. Jest tylko koncepcją w naszych umysłach.
Nie dla neoplatonistów. I lepsza jest tu kula lub kropka jako symbol absolutu przy czym symbol tu nie rozumiemy jako zwykłą alegorie, ale znak który ma znaczenie dosłowne i
W ogólnym rozrachunku człowiek czuje się źle gdy jest osłabiony, chory, upośledzony fizycznie i ma poważny uraz. Jego ciało naturalnie utożsamia to co go osłabia z dyskomfortem, bólem i cierpieniem. Jednocześnie poczucie siły daje poczucie euforii i pewności siebie. Wola mocy jest instynktowna i pierwotna.
Chce odrzucić w sobie wszystko co kojarzy mi się z człowieczeństwem. Wszelka empatia, miłość, nienawiść, złość, radość, cierpienie, pożądanie, zazdrość czy ból. Chce to wszystko co przygodne zostawić za sobą i stać się nadczłowiekiem. Istotą doskonałą niewzruszoną chaosem świata i niezdeterminowaną przez los. Tylko wtedy można osiągnąć prawdziwe szczęście.
Nie ma niewinnych ras czy narodów. Czy to Niemcy, Żydzi, Ukraińcy, Polacy, Rosjanie, Chińczycy, Japończycy, Koreańczycy, Arabowie czy czarni, wszyscy mają coś na sumieniu. Moralizowanie na temat dawnych zbrodni nie ma więc dużego sensu. Zachód powinien odrzucić koncept jakieś białej winy i skupić na własnym interesie.
Moim największym marzeniem jest w tej chwili aby wybuchła #wojna, wszystkim tym szczęśliwym ludziom których nienawidzę, za to że są szczęśliwi a ja nie, spadnie jakość życia, a ja sobie zginę pewnie w jakimś okopie i jeszcze mi zrobią jakiś pogrzeb fajny może.
Problem bezdzietności dałoby się rozwiązać bardzo prosto. Wystarczyłoby wprowadzić zapis prawny, że bezdzietne kobiety będą objęte poborem w razie wojny i wysłane na front. Do tego w czasie pokoju musiałyby przechodzić obowiązkowe szkolenie wojskowe.
@kasiknocheinmal: Nigdy nie byłeś w wojsku, co kolego? Ja też nie, ale wiem nieco jak wojsko potrafi funkcjonować i nie każdemu się widzi służba poborowa, o pójściu na wojnę nawet nie wspomnę. To jest przysłowiowy kij. Potrzebna jest jeszcze marchewka w postaci pomocy finansowej dla kobiet które jednak zdecydują się mieć dzieci plus większy nacisk propagandowy i cenzura głosów które krytykują posiadanie dzieci. Ludzie mogą mieć różne intencje. Sztuką polityki
@kasiknocheinmal: Naiwna duszyczka. Ludzi można urabiać jak się chce jeśli stosuje się odpowiednie punktu nacisku. Dla przykładu jak zmusić człowieka do niewolniczej pracy której wykonać z własnej woli nie chce? Można go bić batem, albo odebrać dostęp do jedzenia i wody, albo zastosować wystarczająco wysoki argument finansowy. Z czasem nie trzeba nawet w ogóle stosować żadnego nacisku bo człowiek przyzwyczaja się do określonego stanu rzeczy. Działało to przed wiekami i
Ciesze się, że Polska nie dostała się na ten mundial. Przynajmniej nie ma sztucznie pompowanego balonika, że może jednak nasza drużyna wyjdzie z grupy i coś osiągnie. Wiadomo, że to się nie zdarzy przez następne kilkanaście lat albo i kilkadziesiąt.
#mecz