Aktywne Wpisy

Marcinnx +62
Nic mnie tak nie W-----A jak ludzie, którzy traktują McDonalda jak jakąś j----ą restaurację 5 gwiazdkową.
Patrzę na to i co widzę? Widzę stado baranów, które stoi w kolejce, żeby dać się OGRABIĆ w biały dzień.
Kiedyś to był tani fast food dla studentów. A dzisiaj? Dzisiaj KAŻDY z Was, kto tam idzie, płaci 35-40 złotych za j----y KAWAŁEK TEKTURY zwany bułką i mięso grubości żyletki, które koło krowy nawet nie leżało.
Rozumiecie to?
Patrzę na to i co widzę? Widzę stado baranów, które stoi w kolejce, żeby dać się OGRABIĆ w biały dzień.
Kiedyś to był tani fast food dla studentów. A dzisiaj? Dzisiaj KAŻDY z Was, kto tam idzie, płaci 35-40 złotych za j----y KAWAŁEK TEKTURY zwany bułką i mięso grubości żyletki, które koło krowy nawet nie leżało.
Rozumiecie to?
źródło: obraz
Pobierz
Tyrande +3
#fotelbiurowy
wkurzona jestem. Kupiłam sobie niecały rok temu fotel "gamingowy". Na początku było git, ale obecnie krzesło kuchenne jest wygodniejsze od tego gówna.
Spędzam tam dużo czasu, ale jest to użytkowanie normalne. Nie przekraczam granicy wagi maksymalnej nawet w 50% (niby do 150kg). Natomiast na siedzisku już jest odbity kształt mojego dupska. Serio. Idzie zobaczyć gdzie leżały pośladki, gdzie nogi i widać w którym miejscu był pieróg. D--a czuje plastik
wkurzona jestem. Kupiłam sobie niecały rok temu fotel "gamingowy". Na początku było git, ale obecnie krzesło kuchenne jest wygodniejsze od tego gówna.
Spędzam tam dużo czasu, ale jest to użytkowanie normalne. Nie przekraczam granicy wagi maksymalnej nawet w 50% (niby do 150kg). Natomiast na siedzisku już jest odbity kształt mojego dupska. Serio. Idzie zobaczyć gdzie leżały pośladki, gdzie nogi i widać w którym miejscu był pieróg. D--a czuje plastik





I dziś, z pełną świadomością, mogę powiedzieć jedno: to był błąd życiowy.
Programowanie w 2025 roku nie jest zawodem. Jest zajęciem technicznym bez statusu, bez prestiżu i bez jakiegokolwiek realnego umocowania społecznego. Nieważne, ile lat w tym siedzisz, ile technologii znasz, ile systemów postawiłeś od zera. Dla świata zewnętrznego jesteś „tym od komputerów”.
Porozmawiaj z rodziną, ze znajomymi, z ludźmi spoza IT. Co słyszysz?
„Aha, programista… czyli siedzisz przy komputerze.”
„To chyba każdy dziś może.”
„Młody po studiach też coś tam koduje.”
I nagle okazuje się, że masz formalnie to samo stanowisko, co syn kuzynki – 24 lata, świeżo po studiach, pół roku doświadczenia, React + ChatGPT. W papierach jesteście „software engineerami”. Różnica? On się jeszcze uczy, a ty odpowiadasz za architekturę, bezpieczeństwo, wydajność i to, żeby firma się nie wysypała. Ale status ten sam.
To jest sedno problemu.
Nie ma papierów.
Nie ma zawodu.
Nie ma formalnej hierarchii kompetencji.
Lekarz po 15 latach to specjalista, często ordynator.
Nauczyciel po 15 latach ma stopnie, awanse, ochronę prawną.
Inżynier budowlany ma uprawnienia, pieczątkę, odpowiedzialność formalną.
A programista po 15 latach?
Nadal „senior”, jakich tysiące. Nadal wymienialny. Nadal bez żadnego dokumentu, który mówi: ten człowiek coś znaczy.
W pracy nikt cię nie szanuje.
Biznes widzi w tobie koszt, nie fachowca. Deadline jest święty. Jak coś się opóźnia – nieważne, że system jest złożony, że dług technologiczny, że integracje, że bezpieczeństwo. „AI by to szybciej zrobiło”, „inni dowożą”, „może trzeba uprościć”.
Twoje 15 lat doświadczenia sprowadza się do tego, że:
masz szybciej reagować,
brać więcej odpowiedzialności,
tłumaczyć się z cudzych błędów,
mentoring robić „po godzinach”.
A w zamian?
Zero autorytetu. Zero stabilności. Zero gwarancji.
W rodzinie i wśród znajomych jest jeszcze gorzej.
Nie jesteś lekarzem – więc „nie masz zawodu”.
Nie jesteś nauczycielem – więc „nie robisz nic ważnego”.
Nie jesteś prawnikiem – więc „nie masz papierów”.
Jesteś programistą. Kimś, kto „nauczył się czegoś przy komputerze”. Kimś, kogo AI podobno zaraz zastąpi, więc po co cię szanować?
Najbardziej boli to, że po 30–40 roku życia zaczynasz widzieć, że nie masz żadnej pozycji społecznej. Całe życie opiera się wyłącznie na bieżących umiejętnościach. Jak na chwilę wypadniesz z obiegu – zdrowie, rodzina, cokolwiek – wypadasz z rynku. Nie ma licencji, nie ma ochrony, nie ma statusu.
A do tego dochodzi ciągły stres.
Systemy, które tworzysz, są warte miliony. Jedna decyzja architektoniczna może kosztować firmę fortunę. Jedno opóźnienie czyni cię „problemem”. Nikt nie pyta, czy to trudne, czy złożone, czy realne. Masz dowieźć. Na czas. Zawsze.
Pasja? Nikogo nie interesuje.
Jakość? Tylko do momentu, gdy nie wpływa na termin.
Doświadczenie? Ważne, dopóki nie jest „za drogie”.
I w 2025 roku, przy AI i zalewie ludzi po bootcampach, to wszystko jest jeszcze bardziej brutalne. Jesteś tylko jednym z wielu. Nawet po 15 latach.
Dlatego mówię to wprost: programowanie to ślepa uliczka dla kogoś, kto chce w życiu coś znaczyć. Może działać jako etap, jako narzędzie, jako chwilowy sposób na zarabianie pieniędzy. Ale jako zawód na całe dorosłe życie? Nie.
Brak szacunku.
Brak statusu.
Brak papierów.
Brak miejsca w społeczeństwie.
I tego nie naprawi żadna kolejna technologia ani nowy framework.
#programista15k #kryzysit #lekarz100k #pracait
Komentarz usunięty przez moderatora
@kukold: I zarabiasz w apartamentach 40m2 i skodach w leasingu? Czy masz normalną wypłatę?
@kukold: i 8k brutto xDDDD
Ergo jakbyś został lekarzem pisałbyś pewnie bardzo podobny post i niewiele by się zmieniło.
@everythingisunusuallytaken: Przede wszystkim pokazywanie "lekarza" jako alternatywy do "programisty" jest jednym wielkim xD. Kompetencje do wejścia do każdego z zawodów są diametralnie inne, lekarz ma duuuuużo wyższy próg wejścia. Jakoś płaczki-programiści nigdy nie porównują się do jakichś księgowych albo automatyków, ale do lekarzy ewentualnie właścicieli biznesów :).
@kukold Ja nie wiem, gdzie Wy wszyscy pracujecie.
@kukold: No spoko tylko co robi ta znajoma? Skąd bierze pieniądze? Bo zapewne nie pracuje 7h dziennie w miejskiej przychodni.
Równie dobrze mogę napisac, że uj mi w dupę bo sąsiad pracuje na budowie dzień w dzień a ma więcej hajsu niż ja. Tylko