Wpis z mikrobloga

15 lat doświadczenia w IT. Java, React, SQL, Kubernetes, cloud infrastructure, cyber security. Systemy o dużej skali, odpowiedzialność za krytyczne komponenty, lata ciągłej nauki i pracy.

I dziś, z pełną świadomością, mogę powiedzieć jedno: to był błąd życiowy.

Programowanie w 2025 roku nie jest zawodem. Jest zajęciem technicznym bez statusu, bez prestiżu i bez jakiegokolwiek realnego umocowania społecznego. Nieważne, ile lat w tym siedzisz, ile technologii znasz, ile systemów postawiłeś od zera. Dla świata zewnętrznego jesteś „tym od komputerów”.

Porozmawiaj z rodziną, ze znajomymi, z ludźmi spoza IT. Co słyszysz?
„Aha, programista… czyli siedzisz przy komputerze.”
„To chyba każdy dziś może.”
„Młody po studiach też coś tam koduje.”

I nagle okazuje się, że masz formalnie to samo stanowisko, co syn kuzynki – 24 lata, świeżo po studiach, pół roku doświadczenia, React + ChatGPT. W papierach jesteście „software engineerami”. Różnica? On się jeszcze uczy, a ty odpowiadasz za architekturę, bezpieczeństwo, wydajność i to, żeby firma się nie wysypała. Ale status ten sam.

To jest sedno problemu.

Nie ma papierów.
Nie ma zawodu.
Nie ma formalnej hierarchii kompetencji.

Lekarz po 15 latach to specjalista, często ordynator.
Nauczyciel po 15 latach ma stopnie, awanse, ochronę prawną.
Inżynier budowlany ma uprawnienia, pieczątkę, odpowiedzialność formalną.

A programista po 15 latach?
Nadal „senior”, jakich tysiące. Nadal wymienialny. Nadal bez żadnego dokumentu, który mówi: ten człowiek coś znaczy.

W pracy nikt cię nie szanuje.

Biznes widzi w tobie koszt, nie fachowca. Deadline jest święty. Jak coś się opóźnia – nieważne, że system jest złożony, że dług technologiczny, że integracje, że bezpieczeństwo. „AI by to szybciej zrobiło”, „inni dowożą”, „może trzeba uprościć”.

Twoje 15 lat doświadczenia sprowadza się do tego, że:

masz szybciej reagować,

brać więcej odpowiedzialności,

tłumaczyć się z cudzych błędów,

mentoring robić „po godzinach”.

A w zamian?
Zero autorytetu. Zero stabilności. Zero gwarancji.

W rodzinie i wśród znajomych jest jeszcze gorzej.

Nie jesteś lekarzem – więc „nie masz zawodu”.
Nie jesteś nauczycielem – więc „nie robisz nic ważnego”.
Nie jesteś prawnikiem – więc „nie masz papierów”.

Jesteś programistą. Kimś, kto „nauczył się czegoś przy komputerze”. Kimś, kogo AI podobno zaraz zastąpi, więc po co cię szanować?

Najbardziej boli to, że po 30–40 roku życia zaczynasz widzieć, że nie masz żadnej pozycji społecznej. Całe życie opiera się wyłącznie na bieżących umiejętnościach. Jak na chwilę wypadniesz z obiegu – zdrowie, rodzina, cokolwiek – wypadasz z rynku. Nie ma licencji, nie ma ochrony, nie ma statusu.

A do tego dochodzi ciągły stres.

Systemy, które tworzysz, są warte miliony. Jedna decyzja architektoniczna może kosztować firmę fortunę. Jedno opóźnienie czyni cię „problemem”. Nikt nie pyta, czy to trudne, czy złożone, czy realne. Masz dowieźć. Na czas. Zawsze.

Pasja? Nikogo nie interesuje.
Jakość? Tylko do momentu, gdy nie wpływa na termin.
Doświadczenie? Ważne, dopóki nie jest „za drogie”.

I w 2025 roku, przy AI i zalewie ludzi po bootcampach, to wszystko jest jeszcze bardziej brutalne. Jesteś tylko jednym z wielu. Nawet po 15 latach.

Dlatego mówię to wprost: programowanie to ślepa uliczka dla kogoś, kto chce w życiu coś znaczyć. Może działać jako etap, jako narzędzie, jako chwilowy sposób na zarabianie pieniędzy. Ale jako zawód na całe dorosłe życie? Nie.

Brak szacunku.
Brak statusu.
Brak papierów.
Brak miejsca w społeczeństwie.

I tego nie naprawi żadna kolejna technologia ani nowy framework.

#programista15k #kryzysit #lekarz100k #pracait
  • 64
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 102
@WujekMokrePalce: xD gdzie to siano? Znajoma z bloku rodziców skończyła stomatologię. Jest w tym samym wieku. Ma 300m2 dom w Warszawie, teraz buduje drugi dla syna który za chwilę kończy liceum. Co dwa lata nowe auto premium. Ja mam apartament 40m2 i Skodę w leasingu. Starsi mieszkańcy bloku z zwracają się do niej Pani Doktor a do mnie po imieniu jakbym miał 12 lat xD
  • Odpowiedz
  • 18
@LM317K: zostałem oszukany przez wszystkich. Zawsze miałem mówione, że zawody techniczne to twarde umiejętności i przyszłość i praca zawsze będzie. Okazało się, że nie liczą się w ogóle umiejętności, jedynie znajomości/pieczątki/papiery
  • Odpowiedz
  • 11
@Czuamp: właśnie to. Programiści zawsze byli pogardzani, powoli zaczęło się to zmieniać pod wpływem chwilowej hossy która wywindowała zarobki i wynikało tylko z ordynarnej zasady: szanujemy tych co mają kasę bo możemy coś od nich kiedyś chcieć. Teraz zarobki spadły więc zniknął ten minimalny szacunek do "nerdów". Lekarzy to nigdy nie dotyczyło, nawet jak są zaraz po studiach, nic nie umieją i dają błędne diagnozy to są Panami Doktorami, są
  • Odpowiedz
  • 8
@WujekMokrePalce: nie mam normalnej wypłaty. Mam płacone od godziny jak zbieracz szparagów/truskawek. Jestem chory? Nie ma kasy. Musiałem wziąć urlop? Nie ma kasy. Premie za wyniki? Nie ma czegoś takiego, wyniki mają zawsze być (liczone jako story pointy zamiast pełnych kobiałek), inaczej out.
  • Odpowiedz
  • 6
@WujekMokrePalce: nie ma problemu, mam swoje lata i wiem, że lepiej mieć córkę onlyfansiarę niż syna programistę. Powszechna pogarda ze strony społeczeństwa to norma w tym pseudozawodzie.
  • Odpowiedz
@kukold: xD ale za to nick masz adekwatny. Robota jak każda inna. Są tacy co mają poważanie i szacunek. Są tacy co po prostu pracują. Są tacy co koszą gruby hajs a są tacy co nie bardzo. A na koniec jest jeszcze percepcja społeczna, jednym jest ogólna, np. w sieci a drugim indywidualna z sąsiadem.

Ergo jakbyś został lekarzem pisałbyś pewnie bardzo podobny post i niewiele by się zmieniło.
  • Odpowiedz
Ergo jakbyś został lekarzem pisałbyś pewnie bardzo podobny post i niewiele by się zmieniło.


@everythingisunusuallytaken: Przede wszystkim pokazywanie "lekarza" jako alternatywy do "programisty" jest jednym wielkim xD. Kompetencje do wejścia do każdego z zawodów są diametralnie inne, lekarz ma duuuuużo wyższy próg wejścia. Jakoś płaczki-programiści nigdy nie porównują się do jakichś księgowych albo automatyków, ale do lekarzy ewentualnie właścicieli biznesów :).

@kukold Ja nie wiem, gdzie Wy wszyscy pracujecie.
  • Odpowiedz
@kukold: nie rozumiem czemu wszyscy się porównują do lekarzy, czy realnie miałeś taki wybór by dostać się na medyczny, że to Cię gryzie? Na lekarzy też są nagonki medialne i wcale nie cieszą się zawsze dobrą reputacją. Do tego ryzyko spore, źle kogoś zdiagnozujesz, błąd podczas operacji czy coś i chodzisz po sądach z rodziną zmarłego. Zawsze możesz spróbować otworzyć jakiś biznes i będziesz miał upragnioną "pozycję" gdy się rozrośnie.
  • Odpowiedz
Znajoma z bloku rodziców skończyła stomatologię. Jest w tym samym wieku. Ma 300m2 dom w Warszawie, teraz buduje drugi dla syna który za chwilę kończy liceum.


@kukold: No spoko tylko co robi ta znajoma? Skąd bierze pieniądze? Bo zapewne nie pracuje 7h dziennie w miejskiej przychodni.

Równie dobrze mogę napisac, że uj mi w dupę bo sąsiad pracuje na budowie dzień w dzień a ma więcej hajsu niż ja. Tylko
  • Odpowiedz
  • 1
@kukold: Chryste mam nadzieję że to bait. Jak można wybierać zawód po to żeby być 'szanowany'? XD imo powinieneś odwiedzić psychologa
  • Odpowiedz