Aktywne Wpisy

Viarus_ +25
Od grudnia mam nową stawkę w #pracbaza po podwyżce, o którą zabiegałem od kilku miesięcy. Ponieważ w tym miesiącu mam wypłatę bez premii to się chociaż cieszyłem że dostanę trochę więcej siana przed świętami. I co? I g---o, zapomniałem że przecież jest II próg, więc w nagrodę że się staram i podnoszę swoje kompetencje, za co dostaję w pracy uznanie w formie podwyżki to kapitan państwo mi zabiera jeszcze więcej.

Działa wam apka? #millenium





I dziś, z pełną świadomością, mogę powiedzieć jedno: to był błąd życiowy.
Programowanie w 2025 roku nie jest zawodem. Jest zajęciem technicznym bez statusu, bez prestiżu i bez jakiegokolwiek realnego umocowania społecznego. Nieważne, ile lat w tym siedzisz, ile technologii znasz, ile systemów postawiłeś od zera. Dla świata zewnętrznego jesteś „tym od komputerów”.
Porozmawiaj z rodziną, ze znajomymi, z ludźmi spoza IT. Co słyszysz?
„Aha, programista… czyli siedzisz przy komputerze.”
„To chyba każdy dziś może.”
„Młody po studiach też coś tam koduje.”
I nagle okazuje się, że masz formalnie to samo stanowisko, co syn kuzynki – 24 lata, świeżo po studiach, pół roku doświadczenia, React + ChatGPT. W papierach jesteście „software engineerami”. Różnica? On się jeszcze uczy, a ty odpowiadasz za architekturę, bezpieczeństwo, wydajność i to, żeby firma się nie wysypała. Ale status ten sam.
To jest sedno problemu.
Nie ma papierów.
Nie ma zawodu.
Nie ma formalnej hierarchii kompetencji.
Lekarz po 15 latach to specjalista, często ordynator.
Nauczyciel po 15 latach ma stopnie, awanse, ochronę prawną.
Inżynier budowlany ma uprawnienia, pieczątkę, odpowiedzialność formalną.
A programista po 15 latach?
Nadal „senior”, jakich tysiące. Nadal wymienialny. Nadal bez żadnego dokumentu, który mówi: ten człowiek coś znaczy.
W pracy nikt cię nie szanuje.
Biznes widzi w tobie koszt, nie fachowca. Deadline jest święty. Jak coś się opóźnia – nieważne, że system jest złożony, że dług technologiczny, że integracje, że bezpieczeństwo. „AI by to szybciej zrobiło”, „inni dowożą”, „może trzeba uprościć”.
Twoje 15 lat doświadczenia sprowadza się do tego, że:
masz szybciej reagować,
brać więcej odpowiedzialności,
tłumaczyć się z cudzych błędów,
mentoring robić „po godzinach”.
A w zamian?
Zero autorytetu. Zero stabilności. Zero gwarancji.
W rodzinie i wśród znajomych jest jeszcze gorzej.
Nie jesteś lekarzem – więc „nie masz zawodu”.
Nie jesteś nauczycielem – więc „nie robisz nic ważnego”.
Nie jesteś prawnikiem – więc „nie masz papierów”.
Jesteś programistą. Kimś, kto „nauczył się czegoś przy komputerze”. Kimś, kogo AI podobno zaraz zastąpi, więc po co cię szanować?
Najbardziej boli to, że po 30–40 roku życia zaczynasz widzieć, że nie masz żadnej pozycji społecznej. Całe życie opiera się wyłącznie na bieżących umiejętnościach. Jak na chwilę wypadniesz z obiegu – zdrowie, rodzina, cokolwiek – wypadasz z rynku. Nie ma licencji, nie ma ochrony, nie ma statusu.
A do tego dochodzi ciągły stres.
Systemy, które tworzysz, są warte miliony. Jedna decyzja architektoniczna może kosztować firmę fortunę. Jedno opóźnienie czyni cię „problemem”. Nikt nie pyta, czy to trudne, czy złożone, czy realne. Masz dowieźć. Na czas. Zawsze.
Pasja? Nikogo nie interesuje.
Jakość? Tylko do momentu, gdy nie wpływa na termin.
Doświadczenie? Ważne, dopóki nie jest „za drogie”.
I w 2025 roku, przy AI i zalewie ludzi po bootcampach, to wszystko jest jeszcze bardziej brutalne. Jesteś tylko jednym z wielu. Nawet po 15 latach.
Dlatego mówię to wprost: programowanie to ślepa uliczka dla kogoś, kto chce w życiu coś znaczyć. Może działać jako etap, jako narzędzie, jako chwilowy sposób na zarabianie pieniędzy. Ale jako zawód na całe dorosłe życie? Nie.
Brak szacunku.
Brak statusu.
Brak papierów.
Brak miejsca w społeczeństwie.
I tego nie naprawi żadna kolejna technologia ani nowy framework.
#programista15k #kryzysit #lekarz100k #pracait
Chcesz zostać inżynierem budownictwa a dalej kierownikiem/inspektorem/projektantem? Nic prostszego! Na początek studia - najlepiej polibuda/WAT/SGGW ale możesz też wybrać szkołę pieśni i tańca co ma budownictwo (nie będę pisał jakie aby nie szkalować). Zajmie Ci to minimum 5 lat, chyba że chcesz tylko inżyniera ale to ogranicza dalszą ścieżkę rozwoju. W
@kukold: czyli masz c-----y zespół i tyle. Czasami lepsze są mniejsze pieniądze a świetna atmosfera w zespole i spoko przełożony
Ja do kodoklepaczy mam pejoratywny stosunek. Pracuję w firmie z USA, która w PL ma oddział gdzie na 150 pracowników ponad 100 to dział IT. Ja nawet nie wiem co oni
Czyli chirurg co ma 200 tysiecy ma czuc sie urazony, bo mlody lekarz ma rowniez stanowiska chirurga? xD Czyli co, wedlug lat i rangi powinienes dostawac plusy do nazwy stanowiska? Mlody jest "software engineer' a ty jestes "software engineer+++" bo inaczej to zniewaga?
Wykopki 2019: krolowie zycia, gardzacy plebsem (czyli wszystkimi), klikacze w kąkuter, zlapali boga za nogi
Wykopki 2025: zalamani, przestraszeni, z depresja. Zrozumieli ze gowno znacza, wiedza ze zastapia ich paajety i AI XDDD
Ale
@WujekMokrePalce: xD Mamy 2025, nie 2015, senior teraz całkiem często zarabia 15k na fakturze brutto, czyli 12k netto, czyli realnie 8000 po opłacie PPE, VATu i ZUSu. IT to szambo.
Nie jesteś lekarzem – więc „nie masz zawodu”. - Oj masz zawód, łatwo znaleźć pracę, masz też kasę. Wręcz dla niektórych jest to prestiżowe, że jesteś z IT z korpo...
Nie jesteś nauczycielem – więc „nie robisz nic ważnego”. - Oj, najczęściej nauczyciele są właśnie pogardzani,