Wpis z mikrobloga

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
W styczniu tego roku (w zasadzie zaraz po świętach w grudniu) mojemu tacie wyszedł guz na węźle chłonnym szyi. Akurat miał wykupiony pakiet zdrowotny, więc szybkie USG, karta DILO i do szpitala, na NFZ, ale z polecenia do ordynatora chirurgii. Szybko zrobili wstępną diagnostykę, umówili na operację, wycieli stwora i git. Niestety już w trakcie gojenia po operacji, guz zaczął znów rosnąć i to w zawrotnym tempie. Najpierw nachodziła tzw. chłonka, którą lekarze odciągali, ale potem już był sam guz. Czekanie miesiąc na wyniki histopatologii i okazało się, że jest to guz przerzutowy. 2 tygodnie czekania na badanie PET, potem kolejne 2.5 tygodnia na wyniki - nic nie widać, nie można znaleźć "oryginalnego" nowotworu. Są podejrzenia, że rak może siedzieć w śliniankach, ale szpital, w którym operowali tatę nie ma oddziału laryngologicznego, więc heja do innego szpitala, tym razem stricte onkologicznego. Czekanie w poradni na rejestrację z nadzieją na szybki termin, a tu dowcip: karta DILO działa jedynie w obrębie jednego szpitala! Pół dnia zmarnowane, więc na zad do pierwszego szpitala, wyczekać się w kolejce, odnaleźć koordynatora DILO, żeby zamknął kartę i wystawił nową i kolejne wizyty w poradni na rejestrację, potem wizytę.
Guz rośnie, więc tomograf (tydzień czekania), prawie 3 tygodnie czekania na wyniki i opis, potem tydzień czekania na konsylium. Odbyło się w ten wtorek, a jeszcze nikt nie odezwał się ze szpitala, żeby powiedzieć co dalej. W międzyczasie guz narósł na tętnicę szyjną, wiązkę nerwową, więc ból niesamowity od czubka głowy prawie po pas. Skierowanie do poradni leczenia bólu.. pierwsza rozmowa termin - połowa maja.. druga rozmowa: "wciśnie między pacjentami". Zalecenia, silne przeciwbóle + doraźnie fentanyl. Te leki wypalają mózg! Człowiek jest wiecznie zmęczony, przeważnie śpi, w głowie mu się miesza, ma problemy z pamięcią (nawet nie pamięta co robił przed chwilą), problemy żołądkowe, z sikaniem, a na to wszystko haluny. Podczas czekania na konsylium z guza zaczęła wypływać ropa.. szybka wizyta prywatna u laryngologa (de facto ze tegoż szpitala). Okazało się, że lekarz rozmawiał z z innym lekarzem, który był na owym konsylium.. operacja niemożliwa, jedynie radioterapia i jeśli guz się cofnie z wiązki nerwowej, wtedy cięcie. Ale nie ma mowy o żadnej terapii dopóki nie wyleczy się zakażenia, co może potrwać ok 20 dni, ale to nic, bo czekanie na radioterapię to około miesiąc! W tym punkcie właśnie jesteśmy.. Dodam tylko, że rodzice są po 70, pomagam im ile mogę, ale też mam pracę i rodzinę, nie zawsze mogę jechać z nimi i wystawać w kolejkach do poradni.. Ale to nie jest clou tych wypocin..
Chciałem Wam tylko pokazać, jak w praktyce wygląda otrąbiona przez NFZ i MZ "szybka" ścieżka onkologiczna.. Guz mojego taty rośnie szybko i inwazyjnie, a tata jest w bardzo złym stanie zarówno psychicznym jak i fizycznym.. Naprawdę boję się, że nie dożyje tej terapii...

#nowotwor #nowotwory #rak #nfz

〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: mkarweta

🧙🏻 Prowadzę anonimowe mirko już 2 lata, ale nikt mi nie pogratuluje, bo jestem ze wsi. Wspomóż projekt

  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim: Nie martw się, Ty czy ja nawet nie dostaną skierowania na PET i zdechniemy w takiej sytuacji pod mostem.

A tak naprawdę trzymaj się, zderzenie ze szpitalami w Polsce otrzeźwia :(
  • Odpowiedz