Aktywne Wpisy
Hazzy90 +192
#gielda będzie rosło jeszcze długo w takim razie
źródło: 1000039778
Pobierz
stary_grat +484
xdd #humorobrazkowy
źródło: image
PobierzSkopiuj link
Skopiuj link
źródło: 1000039778
Pobierz
źródło: image
PobierzRegulamin
Reklama
Kontakt
O nas
FAQ
Osiągnięcia
Ranking
Korpo mnie wykańcza i nie wiem co robić.
#korposwiat #korpo #pracbaza #depresja #nerwica
W korpo pracuję od 1.5 roku (nie IT). Zostałem zatrudniony jako junior tylko ze względu na znajomość francuskiego i angielskiego. Szło mi bardzo dobrze, wszyscy dookoła mnie chwalili, że bystry, że praca ze mną to przyjemność, że można na mnie polegać, że świetnie mi idzie. Z perspektywy czasu wiem, że czułem się spełniony i zadowolony, pomimo, że to co robiłem nie jest jakimś szczytem moich zawodowych marzeń. Ot, po prostu każdego dnia z chęcią odpalałem pracowniczego kompa i przechodziłem na luzie przez zadania.
Po roku dostałem awans, pomimo że w teamie były osoby z dłuższym stażem. Byłem mega dumny z siebie. Byłem, bo teraz praca jest dla mnie koszmarem. Jako że nie znaleziono nikogo na moje miejsce oraz przez to, że 2 osoby z teamu się zwolniły, mam o wiele więcej pracy za kilkaset marnych złotych więcej. Nie mam kiedy wykonywać swojej pracy, bo ciągle muszę komuś pomagać, szkolić. Zajmuję się czymś co jest poza moim oficjalnym zakresem obowiązków przez co nie mam czasu na wykonywanie swojej pracy. Co chwila ktoś jest na L4 przez co momentami działanie całego teamu spoczywa na moich barkach a nawet nie jestem managerem czy innym leadem. A potem na callach zbieram bęcki od klienta za to, że czegoś nie zrobiłem na czas.
Jest to dla mnie niewyobrażalny stres. Nie umiem robić rzeczy na odpierdziel, szybko, oby było. Nie umiem udawać, że nie widzę nowych maili, czy wiadomości na komunikatorze, kiedy ¼ z nich jak nie połowa wymaga natychmiastowej reakcji ze względu na specyfikę tego czym się zajmuję.
Od wielu lat mam nerwice i depresje wysokofunkcjonującą. Ostatnio myślałem, że jest już ze mną lepiej, ale ta praca tylko wzmaga moje stany lękowe. Trzęsę się, kłuje mnie serce, wstyd przyznać, ale nie ma tygodnia, żebym nie płakał przez pracę. Komunikuję regularnie szefostwu, że mam dużo pracy, ale wszyscy mają jej dużo i jak to bywa w wielkich korporacjach bezpośredni przełożony nie ma takiej mocy, żeby przyspieszać procesy rekrutacyjne i oferować tyle pieniędzy, żeby w końcu ktoś przyjął ofertę.
Zastanawiam się na ile jestem nieodporny na stres a na ile jest to rzeczywiście ciężka sytuacja. Czasem mam wrażenie, że wszędzie tak jest i wszyscy mają za dużo przydzielonej pracy, ale tylko ja jestem słabeuszem, który nie umie sobie z tym poradzić i zmiana pracy nic nie da, bo w końcu historia znowu się powtórzy.
Jak żyć Miruny, jak żyć…
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: Jailer
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim
Postawą takich osób jak ty, osób którym zależy na czymś, na czym nie powinno, przyczynia się do kultywowania tego polskiego, #!$%@? zarządzania zespołem. Przypominam, że za frajerskie zapieprzanie nikt orderów nie rozdaje!
Polska
Niedawno sam wywinąłem się od takiego "awansu", gdzie moja pensja by wzrosła nieznacznie a obowiązków by mocno przybyło i też bym musiał się tłumaczyć za innych. Podziękowałem za ten wspaniały awans i dalej robię swoje na niższym stanowisku. I jest mi z tym dobrze.
To nie ty nie dowozisz tylko twoi menadżerowie p------ą swoją robotę.