Przed 2015 nie sądziłem, że będę tęsknił za Tuskiem i resztą polityków, którzy wtedy wydawali mi się narodową tragedią. Byłem wtedy "kucem" i słuchałem o wolnym runku, marzyłem o wolnym kraju pełnym swobód, minimalnej ilości prawa i urzędników, żeby każdy żył swoim życiem. Żeby Polska była taką zieloną wyspą wśród powszechnej biurokracji, żeby w innych krajach mówili "kurde, w tej Polsce to mają luz". To co się stało z wolnościowcami w tym kraju to moja kolejna, mała tragedia. Gdzie te postulaty o tym, że nasza wolność kończy się tam gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka? Co się z wami ludzie stało, że chcecie innym mówić jak mają żyć? Gdzie te postulaty, że małżeństwo powinno być całkowicie dowolną umową pomiędzy dwiema dorosłymi osobami? Gdzie postulaty o świeckim państwie, rozdziale państwa od kościoła, zerwaniu konkordatu? Gdzie stanowczość w likwidacji 500+, w realnym i konkretnym zmniejszeniu podatków?
Feelsy mnie łapią i chciałbym wrócić do czasów, kiedy wielką aferą był zegarek Nowaka. Kiedy było nudno i stabilnie, szedł człowiek spać i wiedział, że jakoś to będzie i nikt w nocy nie przegłosuje jakiejś posranej ustawy. Można było zaplanować życie na dłużej niż miesiąc. Teraz to taki rollercoaster, że jakiekolwiek założenia w biznesie nie mają sensu, bo podatki, zusy srusy zmienią się kilka razy w ciągu roku.
Zniszczyliśmy





















reszta może szrolować dalej
#przegryw #chiny #muzyka #biznes #lotnictwo #kolej #wolnosc #rozrywka
Komentarz usunięty przez moderatora