Dziki jak zombie opanowują polskie miasta. Nowe przepisy to tylko „papierowe dekrety”, dopóki nie rozbijemy finansowego koła.

Polskie metropolie znalazły się na linii frontu w starciu z bezprecedensową plagą. Scenariusz zaczyna przypominać apokalipsę zombie: watahy bez strachu wędrują środkiem ulic, paraliżują ruch w dzielnicach i zmuszają ludzi do barykadowania się w domach. Statystyki są bezlitosne – tylko w Warszawie do końca lipca odnotowano blisko 14,5 tysiąca zgłoszeń i aż 159 ataków dzików na
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Tutaj, że niby śmieszne, ale faktem jest że w Polsce przed PiSem stracono cała dekadę na takie gadanie. PiS być może wydawało dziesięć razy więcej, ale jest też w końcu widoczna zmiana, że takich od ciągłego dystukiwania już się pomija dążąc do decyzji przed upływem kadencji. Lepiej tak niż nic. I ciągle rozkładanie rąk jakichś radnych - sklepikarzy.

https://vm.tiktok.com/ZN8duromf/

#samorzady
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach