Wczoraj stoję i czekam na autobus paląc fajkę. Stoje sobie obok przystanku, co by ludziom nie dymić i idzie jakiś ciemny typ po drugiej stronie ulicy. Nie wiem skąd on był, bo nie był to żaden arab, ani meksykaniec, raczej taki typ jak z jakiejś tunezji czy maroka

I idzie sobie spokojnie w klapeczkach uśmiechnięty i zadowolony, w ręce trzyma 0,7 jacka danielsa, bo widać było charakterystyczną butelkę. No wygryw, człowiek sukcesu. Myśle
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach