Pierwszy raz oglądam The Office. 9 sezon to jakaś idiotyczna zmiana charakteru Andy'ego. Scenarzyści uparli się żeby zrobić z niego kopię Michaela, a wcześniej gość był zupełnie inny.

#theoffice #seriale #netflix
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Promilus: on tam się zmieniał ze 3 razy w trakcie całego serialu. Przecież na początku to był toxic guy z biura, który miał napady agresji. Potem trafił na jakąś terapię i od tamtej pory był głupkowatym typem co grał ballady na gitarce.
  • Odpowiedz
Tyle przykładów widziałem że osoby które dostały pomoc od rodziców mają zupełnie inną naturę, są często spokojniejsi, nie przeżyli etapu walki o to żeby na głowę deszcz nie padał. Takie mieszkanie na start to jest tyle lat tyrania zaoszczędzone w pozornie długim życiu.


@Turkotka: najlepsze jest to, że taka osoba nawet nie jest w stanie pojąc realiów takiej rzeczywistości, że rodzice cie nie wspierają i jesteś kompletnie sam na tym
  • Odpowiedz
w sumie to trafiłeś w samo sedno antynatalizmu.


@Chad_chory_na_stulejke: Antynatalizm ma swoje korzenie w cierpieniu. Nie trzeba doświadczać trudności życiowych, aby dostrzec cierpienie na świecie. Wielu z nas jest pod wpływem natalistycznej ideologii, a nie każdy posiada odpowiedni rozwój kulturalny, aby przeciwstawić się temu, co było “zawsze”. Dlatego niektórzy potrzebują punktu zapalnego, takiego jak trudne doświadczenia życiowe, aby dojrzeć do postawy antynatalistycznej.
  • Odpowiedz
IT'S BRITNEY, BITCH!

Moja ulubiona scena w całym serialu! Nie potrafię tego wytłumaczyć. Wiem, jest pełno lepiej zbudowanych, lepiej zagranych, ale... to jest kwintesencja tego serialu. Michael - on i jego wiara w siebie, coś pięknego
( ʖ̯)
#theoffice
johnblaze12345 - IT'S BRITNEY, BITCH! 

Moja ulubiona scena w całym serialu! Nie potr...
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach