Ostatnio miałem taki przebłysk na temat składania ofiar ze zwierząt / ludzi w wielu pierwotnych systemach wierzeń.

Jeżeli cofniemy się mocno w czasie i pomyślimy o ludziach, którzy żyli w strachu przed dużymi drapieżnikami. To wyobrażam sobie taką sytuację, że nasi przodkowie, żeby osunąć od siebie prawdopodobieństwo nocnego ataku wielkiego kota, czy innego psowatego, rozkładali mięso upolowane przez siebie, w pewnym oddaleniu od swoich siedzib. W ten sposób przekierowywali zainteresowanie, bo lew górski,
  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Atari_65XE: mięso tak rzadko było upolowane, że raczej mało prawdopodobne. Naturalny zasięg człowieka to 10 km od nocowania. No marsz z takim mięsem to proszenie się o kłopoty. Lwy nie są drapieżnikami nocnymi, więc to też odpada.
  • Odpowiedz
Ej anony był u was na wsiach obraz matki boskiej? U mnie był jakoś w 2004 xD taki tylko mniejszy. Chodził od domu do domu. i był w nim dobę. 2 sąsiadów się pobiło bo jeden drugiemu przekazał go o godzinę za późno XDDDDD U mnie jak był w domu to stary kazał klęczeć mi i rodzeństwu prawie cały dzień (dostaliśmy wolne od szkoły) i nie wolno było wtedy jeść kiełbasy xD
I.....a - Ej anony był u was na wsiach obraz matki boskiej? U mnie był jakoś w 2004 x...
  • 71
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Itslilianka: U nas był jakiś w 2014. Wykorzystaliśmy tą sytuację i zaprosiłem moją dziewczynę żeby przy okazji poznali się z moimi rodzicami. Ona obkuła się ze wszystkich modlitw, ja ledwo coś dukałem, ona ubrała się porządnie, ja w „byle co” i wszystko poszło zgodnie z planem, pod koniec wizyty obrazu moja matka przekonywała moją dziewczynę już że w sumie to ona mogłaby sobie kogoś porządniejszego znaleźć xDDDD
  • Odpowiedz