• 6
Jakis typ w psychiatryku zgiął w pół mój telefon, podczas gdy ładował mi się na korytarzu. Tłumaczył się że glosy slyszal. Na szczęście przypomniałem sobie że mam drugi w domu i nawet lepszy xd #depresja #psychiatryk
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dzień wypisu

To był zdecydowanie najbardziej p--------y dzień od bardzo dawna, ale od początku.

Przed obchodem już byłam cała podjarana, że wychodzę no i idzie obchód. Lekarka tak patrzy że ja już spakowana i mówi 'ale pani send_nudles, nie ma szans na wypis dzisiaj, mam pełno roboty, pełno pacjentów i nie ma w ogóle opcji. A pani już spakowana, tak?' ja zwiesiłam głowę i mówię że no doooobra, to jutro (
  • 21
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 15
@send_nudles a co to za jakiś dziwny zwyczaj trzymać pacjenta w szpitalu do momentu ukończenia papierologii? U mnie Jak był problem z wypisem w dniu wyjscia to najwyżej odbierałem go sobie później.
  • Odpowiedz
Dzień 29: zielona noc

Kolejny dzień dogorywania za mną. Tym razem poza toaletą i posiłkami nie ruszyłam się z pokoju ani na chwilę. Jedyne co to przyszedł do nas ratownik Filip i pośmieszkowaliśmy z ziemniaków w odbycie (pracował kiedyś na SORze). Włącza mi się depresja wrótna (ja to tak nazwałam), która pojawia się z powodu zbyt długiego siedzenia w psychiatryku, przerabiałam to już nie raz.
Poznałam tu naprawdę bardzo fajnych ludzi z trochę
  • 17
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Mariusz_Drugi: No tak dokładnie. Jak ktoś ma z tym problem, to znaczy, ze jest umysłowo zapóźniony. Ja bym nie chciała mieć takich znajomych, którzy by tacy byli. Trzeba się otaczać ludźmi, którzy cię wyniosą do góry, a nie zgnoją.
  • Odpowiedz
Dzień 28: święta

Zaczął się u mnie etap dogorywania w szpitalu, czyli spanie, izolowanie się i w sumie nic poza tym. Zaczynam myśleć, jak będzie wyglądało moje życie po wyjściu. Na pewno pójdę na kebsa, umyję się, wysram i pójdę do nowej pracy. Chciałabym nauczyć się grać na ukulele. Jest wiosna, więc będzie dużo spacerów i wycieczek po okolicy.
Wczoraj poza spaniem jedynym ciekawym aspektem była wieczorna joga, na którą się udałam. Nigdy nie
  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dzień 26: ostatnia prosta

Wczorajszy dzień cały przesiedziałam w pokoju, bo miałam już serdecznie dość tego oddziału, a poza tym miałam dużo pracy w związku ze świętami. Porobiły się małe roszady w moich klientach - poprawiłam nieco balans ilości pracy i zarobków i teraz nic tylko wyjść stąd i zarabiać kokosy. Energii miałam tak akurat - nie za dużo, nie za mało, no powiedziałabym, że optymalnie. Z takich oddziałowych rzeczy to ktoś się
  • 21
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dzień 25: wielkie kroki

Wczorajszy dzień był bardzo ciężki zarówno fizycznie jak i psychicznie. Fizycznie z tego powodu, że... WCZORAJ WYSZŁAM NA SPACER! I to nie byle jaki! Bo faktycznie z grupą, ale wyszliśmy mocno poza teren ośrodka. Widziałam trawę, niebo, drzewa, staw i nawet kilka żab ʕʔ Zmęczył mnie on niesamowicie, bo zrobiłam na nim 3000 kroków za jednym razem. Dziennie robię około 9000, ale na raty, więc
  • 11
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Podczas, gdy siedziałam na korytarzu i rozmawiałam z nimi i płakałam dosiedli się do mnie koleżanka i kolega i cały czas mnie przytulali i głaskali, co okazało się być większym wsparciem niż by się wydawało. Po rozłączeniu się położyliśmy się na podłodze i śpiewaliśmy Hera Koka Hasz LSD, bo czułam się jakbym była na mocnym haju. Czułam ekstazę. Niestety nie na długo, bo pod wieczór dopadł mnie jakiś lekki dołek, albo i
  • Odpowiedz
Dziś na kontroli czystości pokoju nie musiałam nic śpiewać ani recytować, po prostu zrobiłam porządek na szafce i dostałyśmy 3/3. Chyba będzie dyplom, o ile będę tu jeszcze siedziała.


@send_nudles: to psychiatryk czy kolonie dla dzieci?
  • Odpowiedz
chcę być robotem


@send_nudles: Jeśli będziesz zdrowo żyła, to możesz dożyć mitycznego Longevity Escape Velocity i pojawienia się technologicznej osobliwości, więc spoko loco, może jeszcze zostaniesz kosmicznym krążownikiem latajacym w próźni międzyplanetarnej.
  • Odpowiedz
Jak jedna gorzej się czuje, to ta druga zamiast ją pocieszać jeszcze bardziej jej d--------a xD


@send_nudles: to jest paradoksalnie najlepsze, zawsze najlepiej się czuję, gdy wygadam się przyjaciółce, która choruje tak samo jak ja, czarny humor poza wszelką skalą :D

Powiem Wam też, że nabrałam bardzo dużo pokory wobec swojej choroby. Daję sobie zielone światło na pobyty w szpitalach, branie leków i gorsze samopoczucie. To jest bardzo ważne, bo zauważyłam,
  • Odpowiedz
via Wykop Mobilny (Android)
  • 2
@twoheadedboy: u mnie nie bylo, do tego mimo ze trzeba bylo oddawac kable na noc to ja chowalam w kieszeni ciuchow i mialam to gdzies;) nigdy nie znalezli. Nie wiem skad sie biora te przekonania o braku telefonu, przeciez to szpital taki sam jak inne. Ostatnim razem to w ogóle załatwiłam sobie bardzo krotki kabel i nic nie musialam oddawac.
  • Odpowiedz
Dzień 20: problemy odstawienne

Wczorajszy dzień przebiegł pod hasłem cierpienia i męczarni. Generalnie psychicznie czułam się naprawdę dobrze, zero myśli samobójczych i ogólnie było OK, za to fizycznie naprawdę kiepsko. Było mi non stop słabo i niedobrze. Lekarka uprzedzała, że tak może być przez jakiś czas, więc mnie to nie zdziwiło. Dość szybko schodzimy z esci i w ciągu całego tego procesu miałam dwa (słownie: dwa) brain zapsy. To jest zajebiście śmieszne uczucie
  • 27
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Liamdot: wiesz co, na poprzednich oddziałach waliło gównem, szczynami i rzygami a tutaj też tym pachnie tylko jeszcze do tego zapach szlugów, bo chodzi taka jedna zbłąkana pani i albo nie zamyka drzwi do palarni albo wychodzi z niej z petem. Więc śmierdzi okrutnie. Na szczęście w mojej sali mam fankę kawy i herbaty i co poranek budzi mnie zapach świeżutkiej kawy z kawiarki <3
  • Odpowiedz
Dzień 15: dyskoteka

Weekend minął mi naprawdę dość stabilnie, ale tak jak pisałam wcześniej - zwolniono mi tempo zmiany leków, więc stabilizacja to bardzo pożądany objaw. No ale do czasu.
Wczoraj zorganizowano na oddziale DYSKOTEKĘ w sali telewizyjnej. Było naprawdę sympatycznie, pacjenci najchętniej bawili się do disco polo, ale to mnie w sumie wcale nie zdziwiło. Nawet i ja coś tam potańczyłam. No ale tak jak wspomniałam, do czasu. Jakaś typiara spięła się do
  • 25
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dzień 14: stabilizacja

Kiedyś, przy okazji poprzednich pobytów pisałam, że niedziele w psychiatryku to pomyłka i podtrzymuję swoje stanowisko.
Dziś i wczoraj stabilnie. Ale niech Was to nie zmyli - spotkałam na korytarzu lekarkę, która się mną zajmowała ostatni tydzień i powiedziała, że czuję się tak, bo trochę zwolniła tempo zmiany leków, bo źle reagowałam. Także pewnie od jutra moje wpisy odzyskają pikanterię.
Ja póki co trzaskam kroki i krzyżówki - to są jedne
  • 18
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach