Kupiłam sobie kiedyś gaz pieprzowy na wszelki wypadek. Schowałam go do torebki i z czasem migrował na samo jej dno, czekając cierpliwie na swoje pięć minut. Po jakich 2 lata h wreszcie się nadażyła okazja. Jakiś agresywny koleś zaczął się awanturować do mnie na ulicy. Był naćpany, czy cholera wie. No to trochę przestraszona, a trochę podekscytowana sięgam do torebki, wyjmuje buteleczkę i psikam jemu prosto w oczy płynem do higieny intymnej.
Esej filozoficzny o Wykopkach

A dokładniej o tagu #przegryw
z- 4
- #
- #
- #
- #





















Komentarz usunięty przez autora Wpisu