Miałem raz włoskie auto, kochałem je, bo wzbudzało emocje. Paliło jak smok, szczególnie w stosunku do osiągów. Elektronika szwankowała. Jedna naprawa niepotrzebnej drobnostki kosztowała połowę wartości auta. Ale było świetnie. Zawsze oglądałem się za nim na parkingu i szukałem pretekstu, żeby się przejechać :D
Podobno tu też jest podobnie, tylko kwoty większe i wnętrze bardziej trzeszczy. Chciałbym mieć Granturismo, chociaż na miesiąc.

#kurakmotors - mój tag o samochodach. Pełna relacja z Motor
Pobierz
źródło: comment_d9hiLXP61CrYq1yH61cjftwOcWrRxE0U.jpg
Chciałbym mieć Granturismo, chociaż na miesiąc.


@kuraku: ja się boję takich stwierdzeń. Przyzwyczaiłbym się do cudownego uczucia podróżowania nim, do jego dźwięku, do przyspieszenia a po miesiącu zonk, trzeba się przesiąść do Astry... (,)
@kuraku: @elvisiako: Nie martwcie się, oddalibyście to auto z pocałowaniem dłoni. To jest właśnie problem z tymi włoskimi egzotykami - nimi się fajnie jeździ, ale je się niefajnie posiada. No i niestety na dłuższą metę ta "niefajność posiadania" przysłania wszelkie zalety codziennego obcowania z takim autem. Niestety włosi chyba w pewnym momencie stwierdzili, że mają już taką renomę, że mogą po prostu robić gówno owinięte w ładny papierek i ujdzie