Nareszcie, po 90 godzinach grania udało mi się w końcu ukończyć Kroniki Myrtany: Archolos, więc mam kilka przemyśleń którymi podzielę się w tej niby-recenzji.
Zacząć trzeba od najważniejszego, czyli jak wielkim osiagnięciem jest stworzenie tej gry - tak, gry, bo modem tego nie można nazwać. Jedynym porównywalym dziełem do KM:A jest Enderal, także pełnoprawna gra z własnymi dialogami i muzyką stworzną na silniku Skyrima. Jednak to Kroniki szokują bardziej, bo silnik gry
Zacząć trzeba od najważniejszego, czyli jak wielkim osiagnięciem jest stworzenie tej gry - tak, gry, bo modem tego nie można nazwać. Jedynym porównywalym dziełem do KM:A jest Enderal, także pełnoprawna gra z własnymi dialogami i muzyką stworzną na silniku Skyrima. Jednak to Kroniki szokują bardziej, bo silnik gry
- bary94pl
- Dragon248x
- Wakun
- BoloMaster
- konto usunięte
- +26 innych




























to będzie rozczarowanie po całości, jak wszystko w ostatnim czasie. Zacznijmy od początku, co z tym jest nie tak:
- nowy Bezik jeszcze przed "wpadnięciem" do górniczej doliny zaczyna #!$%@?ć jak nakręcony: "Co to!" "Co się dzieje?" *Stęka po upadku, "Powolutku" (gdy cofa się z platformy)
- drze ryja, stęka; no
Komentarz usunięty przez moderatora