Dzisiaj trochę nie wyszło. Najpierw koszmarnie zaspałem i obudziłem się dopiero o 4:50. Starałem się jakoś szybko pozbierać, ale koty wiedziały swoje i nie uniknąłem podstawowych obowiązków... Koniec końców wystartowałem dopiero o 5:15.
Pierwsze zaskoczenie - jest chłodno, niemalże zimno! Po wczorajszych 21°C dzisiejsze 14 to było jak zimny prysznic... bardzo miły zimny prysznic ( ͡° ͜ʖ ͡°) W końcu mogłem bieg zakończyć nie wyglądając jak panna










I to kocham, i to lubię! Naprawa i wyprawa na Wysoką ( ͡ ‿ ͡ )
Pospałem nawet, wstałem o 5:30. Szastu prastu i o 5:50 start.
Cudowne warunki, 13°C i do tego lekki wiaterek, a Słońce delikatnie przezierało zza chmur. Poleciałem azymutem na Babią, a potem standardowo - wspinaczka do Jordanowa, sprint w dół do linii kolejowej i potem cudowny trzykilometrowy podbieg przez las ku Wysokiej ( ͡° ͜ʖ ͡
źródło: comment_jvaYH34z0XCS1BI0DlIIobqtvCDPez2I.jpg
Pobierzźródło: comment_JgGPSYHYLQQYSm9cNuTkODe5c3pocJOh.jpg
Pobierz