24987,50 - 14,21 = 24973,29
Straszyli tym Ksawerym – że przyjdzie , powyje, pogwiżdże, zaleje, drzewa połamie, dachy pozrywa i dziewoje zbałamuci. A tymczasem coś tam poszumiało, a gdy kwadrans po 5 wyszedłem przed dom, to było całkiem spokojnie. Jako że wciąż lekko kropiło a w nocy lało, założyłem wodoodporne buty - reszta ciuchów standardowo na krótko, bo cieplutko - aż 9 stopni.
Po drodze widać było ślady wichury - wszędzie mnóstwo
Straszyli tym Ksawerym – że przyjdzie , powyje, pogwiżdże, zaleje, drzewa połamie, dachy pozrywa i dziewoje zbałamuci. A tymczasem coś tam poszumiało, a gdy kwadrans po 5 wyszedłem przed dom, to było całkiem spokojnie. Jako że wciąż lekko kropiło a w nocy lało, założyłem wodoodporne buty - reszta ciuchów standardowo na krótko, bo cieplutko - aż 9 stopni.
Po drodze widać było ślady wichury - wszędzie mnóstwo









Dzisiaj skromnie. Rano nie było jak, a poza tym nastawiłem się na test coopera na krakowskiej AWF. Ustawiłem się na ostatni bieg, podrzuciłem dzieci dziadkom i na styk zdążyłem dojechać.
Standardowo przed startem miałem lekką tremę, ale jak już wystartowałem to szło lekko. Na początku leciało trzech gości o dogonieniu których nawet nie mogłem marzyć, a za nimi... pan w wieku 70 lat
Fajnie, że udało Ci się zdążyć na ten test. Miłego!