W czasach funkcjonowania obiektu generatory te odpowiadały za zapasowe źródło energii elektrycznej na wypadek wystąpienia sytuacji awaryjnej. Uruchamiają się automatycznie, gdy obiekt straci zewnętrzne zasilanie i możliwość produkowania energii na własne potrzeby. Inaczej mówiąc, to element systemu bezpieczeństwa dbający o to, by zawsze pracowały pompy cyrkulacyjne odpowiadające za chłodzenie reaktora jądrowego.
Co ciekawe, plan zakładał rozbiórkę dopiero w przyszłym roku, ale




























A dodać należy, że do pożaru doszło w budynku znajdującym się na zamkniętym terenie elektrowni. Ponad 250 metrów od energobloków, czyli
Alarm uruchomił się 25 listopada br. w zakładzie wstępnej obróbki odpadów radioaktywnych (budynek 130). Na miejsce wezwano straż pożarną, która przybyła o godzinie 16:40, zaś o 17:05 zlokalizowali ogień, który z kolei ugasili dwie godziny później tego samego dnia.
Ofiar nie było. Nie odnotowano też emisji substancji