OP: @niktSzczególny
Nie łam się. To co opisujesz to równie dobrze może być depresja, którą można całkowicie wyleczyć, choć wiadomo, że nie od razu. Jeśli nie próbowałeś pomocy specjalistycznej, to spróbuj. Przy doborze odpowiednich leków w połączeniu z psychoterapią jesteś w stanie z tego wyjść i żyć i czuć się normalnie. Nawet nie wiesz ile bym dał, żeby mieć taką możliwość, i gorąco będę trzymał kciuki za Ciebie, żeby się okazało że sprawa nie jest aż tak poważna jak u mnie i że możesz z tego wyjść.

Trzeba dawać sobie szanse i walczyć o swoje życie. To w końcu wszystko co mamy. Ja wiem, że wyczerpałem swoje opcje. Długo badałem temat jak może wyglądać terapia w moim przypadku. Tego co mam się nie leczy, można jedynie próbować człowieka przystosować, ułatwić codzienne funkcjonowanie, ale nie da się zmienić tego jak się czuje. A ja nie mam siły na naukę nowych sztuczek po to, żeby mojemu otoczeniu było łatwiej. Całą swoją energię poświęcam na to, żeby od poniedziałku do piątku przez 8h dziennie być uśmiechniętym, towarzyskim i "normalnym". A potem wracam do domu, palę jak smok i zapijam bezsenność. I co najgorsze patrzę jak mój ponad 5-letni związek się sypie przez to, że już nie mam siły z sobą walczyć.

Z całym szacunkiem, ale pomyślenie sobie "też to mam" to trochę droga na skróty. Bo wtedy łatwo jest zrezygnować, bo w końcu nic nie pomoże. Ludzie, ja się prawie 10 lat męczyłem szukając sposobu żeby z tego wyjść, myśląc, że "a może jednak to nie to, może jest nadzieja". Nie mi oceniać co wam dolega, ale nie zmarnujcie sobie życia przez to, że wam się nie chce albo się wstydzicie/boicie próbować sięgnąć po pomoc! Bo to wtedy wygląda trochę tak, jakbyście chcieli się tak czuć na własne życzenie. Ja już takiego wyboru nie mam. Wy jeszcze nie wiecie.
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Tl;dr Moja matka chyba jest chora psychicznie, ma różne odpały, jest święcie przekonana, że jest zdrowa, a to ja jestem pokręcony. Z miesiąca na miesiąc jest tylko gorzej. Co robić?

Moja matka od paru lat wykazuje jak dla mnie symptomy jakiejś choroby psychicznej. Dość śliski temat bo na podłożu religii. Ale nie tylko. Zaczęło się od chodzenia do kościoła częściej niż raz na tydzień, teraz ma to miejsce nawet 2x dziennie. Do tego modlitwy, różance, całe mieszkanie #!$%@? świętymi obrazkami. Na święta to wszędzie choinki, itp. Nie przeszkadzało by mi to tak gdyby nie fakt, że matka próbuje mi to narzucać i mi. Wkłada mi jakieś obrazki do torby, wiesza różańce w pokoju, codziennie mi gada, że mam iść do kościoła. A co za tym idzie codziennie jest kłótnia. Dzwoni do mnie nawet jak jestem w pracy, że dziś o 18 jest msza. Wszelkie postawy niezgodne z pismem świętym są negowane. Czyli mam być w domu bo kolęda, mam nie jeść mięsa w piątki i święta. Do tego dochodzi nasilająca się chęć kontrolowania mnie. Potrafi dzwonić do mnie i pytać z kim jestem i kiedy wracam. Krytykuje każdy mój pomysł. Krytykuje, że sobie coś kupie z ciuchów, zawsze będzie jakieś ale, a to zły kolor, a to za małe i drze ryj oczywiście. A kupuje to za swoje pieniądze. Gotuje non stop obrzydliwe obiady których nie da się jeść (zero soli i innych przypraw, kuchnia PRL) i mi to wciska. Przez ostatni rok wywalałem codziennie jakieś gołąbki do śmieci. A jak coś kupie do żarcia (za swoje pieniądze) to oczywiście jest darcie mordy. Nie mogę nawet w spokoju zjeść, muszę to robić w aucie. Do tego wszystkiego robi mi ciągle na złość, a przynajmniej mam takie wrażenie. Podejrzewam też, że może dawać duże donejty w kościele albo jakiemuś Rydzykowi. A. I ma jeszcze ogromną niechęć do nowych technologii, jak komputer i internet (a korzysta z tego w pracy), telefony komórkowe. Krytykuje wszystkich moich znajomych, kiedyś mi dziewczynę z domu wyprosiła (parę lat temu). Generalnie nie robi nić prócz kościoła, gotowania i sprzątania. Taka pętla. Zero znajomych, spotkań towarzyskich, itp. Kasa w domu na to jest.
Uważam, że powinna iść do lekarza bo wszystko to się nasila. A ona twierdzi, że to mi się pokręciło bo wszyscy w moim wieku to chodzą do kościoła, uczą się, nie siedzą przed komputerem, nie piją w weekendy, itp. A ja to robię to jestem psychiczny. Rozmawiałem z rodziną ale nikt nie chce się na ten temat udzielać, każdy olewa bo to śliska sprawa, mówią, że jakoś to będzie i nie chcą mi pomóc.
Co mam robić?
Jaki ja jestem #!$%@? xD Kiedyś byłem w bojówce #prawdziwakobietasieniemaluje i #naturalnepiekno ale to przeminęło, gdy poznałem przyjaciółkę, która robiła sobie takie oczy, ogólnie to max 4/10 była, ale z tym makeup'em byłem zdolny dziewczynę rzucić byleby tylko z nią być XD Chrystusie jezusie, jakie to jest piękne, z rana zagadała do mnie dziewczyna właśnie z takimi oczkami i do teraz myślę o tym jak pięknie wyglądała i
K.....r - Jaki ja jestem #!$%@? xD Kiedyś byłem w bojówce #prawdziwakobietasieniemalu...

źródło: comment_UnM6IPzYKgMOLBi1Zy8R6qaeB8BOBoRT.jpg

Pobierz
  • Odpowiedz
Niedawno nabyłem wyciskarkę do cytrusów. Od tego czasu zapisuję, ile szklanek soku za jej pomocą wycisnąłem - patrz obrazek, między 7.11 a 22.11 mnie nie było.

Dodatkowo obliczam, ile zaoszczędziłem, gdybym jeździł codziennie do sklepu stacjonarnego Grycana i kupował tam sok. Nie pamiętam, jaką cenę za litr przyjąłem, pewnie około 8zł przy robieniu samodzielnie.

Czy jestem #!$%@??

#pytanie #heheszki #chorobypsychiczne
cezarysek - Niedawno nabyłem wyciskarkę do cytrusów. Od tego czasu zapisuję, ile szkl...

źródło: comment_UjcN7ZPGTkP9GTQhPlc1HEVMDcsWIemz.jpg

Pobierz
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Witam. Jestem na Wykopie nieco ponad rok. Mam tu konto, ale nie chcę z niego pisać, bo znając społeczność Wykopu mogę zostać wyszydzony.
Mam spore problemy ze złością. U mnie złość może zaatakować o praktycznie każdej porze dnia, zarówno zaraz po przebudzeniu się, jak i podczas próby zaśnięcia w nocy. Powoduje to, że irytuję swoim zachowaniem swoją matkę oraz swojego ojca (zauważony przez moich rodziców napad złości kończy są niemiłą dyskusją na ten temat). Niejednokrotnie sugerowali mi kontakt z psychiatrą. ()
Jak u mnie przebiega atak złości? Wrzeszczę, niekiedy bardzo głośno, a często w sposób "piskliwy", zaczynam wykonywać różne niekontrolowanie gesty swoimi kończynami (np. tupanie, wymachiwanie rękami etc.), a ostatnio nawet zacząłem siebie samego lekko bić po twarzy. Osobiście sądzę (lecz nie równa się to postawieniu diagnozy), że mogę mieć IED (zaburzenie psychiczne objawiające się nagłym wybuchem złości).
Mirabelki oraz Mirki, potrzebuję waszej rady. Czy faktycznie powinienem rozważyć psychiatrę? Jeśli nie, to czy powinienem ograniczyć cukier (uwielbiam pić cappuccino z kakao i cukrem) lub wprowadzać jakieś inne zmiany
AnonimoweMirkoWyznania - #anonimowemirkowyznania 
Witam. Jestem na Wykopie nieco pona...

źródło: comment_MHcLG4NMPeGOK5iQXoCDxeqR8JwuOWxo.jpg

Pobierz
Wrzeszczę, niekiedy bardzo głośno, a często w sposób "piskliwy", zaczynam wykonywać różne niekontrolowanie gesty swoimi kończynami (np. tupanie, wymachiwanie rękami etc.), a ostatnio nawet zacząłem siebie samego lekko bić po twarzy


@AnonimoweMirkoWyznania: Jezu jaka #!$%@? XDDDDDDDDDD
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Cześć mirki, głupie pytanie ale czy ktoś mógłby mi wytłumaczyć jak wygląda spotkanie z psychiatrą bo jakoś tego kompletnie nie widzę.
Chodzę od jakiegoś czasu do psychologa, ale średnio mi to pomaga. Z psychologiem sprowadza się to do opowiadania o swoim życiu, właściwie przebrnąłem przez wszystko od dzieciństwa po dzień dzisiejszy, parę rzeczy mi się przez to poukładało ale w sumie obecnie sprowadza się to do tego, że bardziej tam chodzę by móc z kimś pogadać. Nie wiem czy powinienem oczekiwać czegoś innego bo przyznaję, że moja wiedza związana z psychologią i psychiatrią leży, pochodzę raczej ze środowiska gdzie jest to piętnowane, gdyby tak nie było to może bym spróbował całe lata temu i nawet teraz, w wieku 23 lat, gdy powiedziałem członkom rodziny (a właściwie dałem im list, który napisałem na tę okazję, gdy planowałem się tego podjąć niedawno) o tym że miałem zamiary samobójcze to miałem ogromną awanturę i usłyszałem, że jestem tylko niewdzięcznym gównem i przydałoby mi się więcej dyscypliny i że trzeba mi było to wszystko powybijać pasem z głowy lata temu...
Tak czy owak myślę nad wizytą u psychiatry, ale nie wiem kompletnie jak to wygląda, czy znów mam opowiadać historię swojego życia? Czy raczej wyrecytować listę objawów, które dostrzegam? Czy co? Nie mam absolutnie, nawet najbardziej ogólnikowego pojęcia co się dzieje u psychiatry, jak wygląda taka wizyta, czego właściwie oczekiwać? Czy wszystko się sprowadza do wydania recepty na odpowiednie leki czy są też jakieś alternatywne rozwiązania, które psychiatra może zasugerować? Jak się do tego przygotować? Jakaś dodatkowa dokumentacja medyczna byłaby psychiatrze pomocna? Rok temu byłem na neurologii więc mam opis tomografii i EEG, nie wiem czy to by się przydało w jakikolwiek sposób

#depresja #chorobypsychiczne #psychiatria #psychologia #przegryw
@AnonimoweMirkoWyznania: Z grubsza różnica taka, że nastawienie jest na leczenie farmakologiczne (mimo, że może zalecić np. psychoterapię czy uregulowanie snu). Opowiadasz krócej i po pierwszym spotkaniu na ogół wychodzisz z receptą (względnie skierowaniem na ewentualne badania wskazane dla lepszej diagnozy). Potem obserwujecie efekty leków i modyfikujecie je lub dawkę, a spotkania ograniczają się w zasadzie do omówienia skuteczności leczenia oraz dalszych zaleceń.
  • Odpowiedz
Neuropizm. Ciezka choroba psychiczna charakteryzująca się ojkofobią. Ciężkim gimboateizmem. Mocnym zwyrodnieniem postrzegania otaczającego świata w tym zaburzoną racjonalną oceną czynników które go kształtują.

Brak dostosowania do otaczającej rzeczywistości skutkuje błędnymi osądami. Wybuchami agresji. Monologami nie związanymi z sytuacją faktyczną. Projekcją swoich obaw i wad na otoczenie.

Neuropizm jest choroba pokrewną prawackiemu oraz religijnemu radykalizmowi.

Inne