Tak siedząc przed kompem z odkręconym kranem zamiast nosa, saharą zamiast gardła i z totalnym bólem głowy rozkminiałem jedną rzecz.
Mianowicie jakoś w maju (czy w czerwcu?) wybrałem się z cumplami na piwo do baru. Piwkowanie zakończyliśmy wódeczko, a jako że ja wtedy też byłem chory, stwierdziłem dla żartu, że jak się napiję to mi wybije syfy z organizmu i obudzę się rano w lepszym stanie.
Prawda była taka, że wstałem bez
Mianowicie jakoś w maju (czy w czerwcu?) wybrałem się z cumplami na piwo do baru. Piwkowanie zakończyliśmy wódeczko, a jako że ja wtedy też byłem chory, stwierdziłem dla żartu, że jak się napiję to mi wybije syfy z organizmu i obudzę się rano w lepszym stanie.
Prawda była taka, że wstałem bez
























#gorzkiezale #choroba