W bloku gdzie mieszka moja mama (ja mieszkałem tam całe dzieciństwo) mieszka taki gość, który jest lekko jebnięty. Niegroźny, raczej stary kawaler, klasycznie dzień dobry mówi, nie jest jakiś konfliktowy, ale w zasadzie nikt o nim nic nie wie. Zatem dlaczego jebnięty? Bo przez tyle lat jak mama tam mieszka gość potrafi przykładowo o 23:00 na całą p---ę zacząć śpiewać Ave Maria albo sto lat głosem i jakością jak jakiś p--------y Pavarotti.
To jednak zasługuje na oddzielny post i dyskusje o moich traumach xD
jestem tak stary, że: - czytałem foldery wakacyjne z wczasami typu egipt / tunezja niczym książki przygodowe, uważając, że takie wczasy w tych bajecznych hotelach przy plaży to jest jakaś kompletna abstrakcja dostępna tylko dla jakichś bogaczy z telewizji. Teraz do takiego hotelu na tydzień to mogę polecieć za 2 dniówki, a i czasem za jedną jak się dobrze poszpera i trochę
- była jedna pizzeria w mieście i wyjście na pizzę z rodziną to było dosłownie święto (z włoską pizzą nic to nie miało wspólnego, bardziej USA style, ale mocno ziołowa. Do dzisiaj pamiętam smak tej margarity z sosem czosnkowym);
@codziennaKasia: Oglądałem filmy na VHSach czy w TV i nie mogłem wprost uwierzyć, że pizze przywożą do domu w takich kwadratowych pudełkach :D
@nervous_breakdown: czytałem to 35 lat temu i pamiętam, że gdy dzieciaki zobaczyły niebieskiego ptaka, to Zenek im wyjaśnił, że to kraska. Po co mój mózg trzyma takie informacje?
@AnalnyNiszczyciel: Mieszkać w bloku z Enrico Palazzo to piękna rzecz.