Millennialsi - 1981–1996. Te roczniki mają w sobie ciekawy paradoks: dorastanie w świecie, który dopiero się „przebudzał” technologicznie, ale jeszcze nie przykleił ludzi do ekranów na stałe. To taki moment, w którym człowiek znał dźwięk łączenia modemu, ale jednocześnie wiedział, gdzie w blokach były najlepsze trzepaki i jak pachniało powietrze latem, kiedy ekipa z podwórka wracała zmęczona, ale zadowolona. To doświadczenie daje dziwną odporność na cyfrowy chaos. Można korzystać z technologii bez
Ostatnio często się zastanawiałem przeglądając gorące co ja tutaj robię. Częściej przechodziłem bezpośrednio na tagi #rower i #rowerowyrownik które mnie trzymały na tym portalu.
Chciałbym się pożegnać z 326 mirkami i mirabelkami które zdecydowały się śledzić mój autorski tag #gravelove o wycieczkach #bikepacking i zawodach #gravel #ultra. Przenoszę się wiadomo gdzie.
Wczoraj 2.5 godzinki jeżdżenia wieczorkiem, trochę zamówień było, co aż dziw jak na poniedziałek. Ostatnio narzekałem na napiwki, no to wczoraj jakiś ziomek miał do zapłaty 81zł za zamówienie i nie chciał reszty ze 100zł ( ͡°͜ʖ͡°) Także 19zł napiwku to mi się podoba. Dziś czas wyczyścić rower z błota, bo i tak nie mam zarezerwowanych godzin.
Przy okazji zakładam swój autorski tag -> #rzultykurier
@JonkeJ: na tym nie ma sensu jeździć czymś innym niż rowerem elektrycznym. Ja rok temu jeździłem na Uber Eats to w 7-8 godzin po 400-500zł jeździłem, taki rower potrafi się w 2 tygodnie zwrócić a potem można go i tak sprzedać jak skończysz jeździć ( ͡°͜ʖ͡°) Po 8 godzinach na takim rowerze w ogóle zmęczenia nie czuć.
Kto z nas nie lubi zaczynać dnia od małej czarnej. Kawa nie bierze jeńców, kocha się ją albo nienawidzi. Wyjątkowa i mało znana jest u nas kawa z Wietnamu i wietnamski sposób parzenia kawy. Wietnam jest drugim na świecie producentem i eksporterem kawy. Ale 97% ziaren to robusta uważana u nas za gorszą od arabiki. Niesłusznie bo kawa kawie nie jest równa a liczy się przede wszystkim jakość ziaren. Dobra robusta
@SzaloneWalizki: tak. Wietnamska robusta dorównuje arabice. Gdy byłem Wietnamie nigdy nie miałem dosyć tego czekoladowego smaku. A najlepsze kawy piłem u rolników.
Czasami lubię zaparzyć kawę po wietnamsku z dużą ilością mleka skondensowanego
@KRZYSZTOF_DZONG_UN: Przesadzasz, nikt normalny nie chce wojny i każdy się jej boi, ale co my możemy zrobić? Nie mamy żadnej mocy władczej, lepiej postować sobie memy i robić żarty niż siedzieć i płakać gdzieś w koncie albo siedzieć w strachu we własnym domu.
@KRZYSZTOF_DZONG_UN: jak ty wczoraj wrzucales mema z pudzianem, który razem z szkopami przenosił belke podczas 2ww a p--------z zeby nie zartowac z wojny xD
ehh... 13 lat zleciało jak jeden dzień ¯\_(ツ)_/¯ trafiłam tu z joemonstera, pamiętam że wykop urzekł mnie tym, że był bardziej ambitny od innych społecznościówek i zawsze dostarczał bardziej jakościowego kontentu. Czasy się zmieniły ale wciąż jest tu ciekawiej niż np na FB i to co można tu znaleźć jest unikalne w skali internetu ( ͡°͜ʖ͡°) Bywałam na niejednym zlocie czy #wykopparty, wygrałam
@dejwis: miało i wciąż ma zdarzało mi się rzucać w towarzystwie żarty, które na wykopie każdy by zrozumiał, niestety w rzeczywistości kończyło się konsternacją towarzystwa, nigdy nie zapomnę jak kiedyś coś walnęłam na spotkaniu w pracy przez co zapadła długa cisza xD jezu no i jednak wypaczyło mi trochę światopogląd, okazało się, że poza wykopem ludzie nie myślą w ten specyficzny sposób, teraz staram się oddzielać to miejsce od rzeczywistości
@pitertys: coś pięknego, za każdym razem jak kończę przejażdżkę nie mam ochoty schodzić z roweru i kusi żeby dokręcić jeszcze chociaż parę kilometrów. Ogromna różnica w tempie i lekkości jazdy - wcześniej od czasu do czasu kręciłem wokół Wrocławia swoim czołgiem-endurówką na oponach 2.4 z dużą kostką i po przesiadce na gravela z oponami 35c to odczucia z jazdy nieporównywalne (✌゚∀゚)☞
@krzysiek888: O ile jeszcze nie zbierasz, to polecam zainteresować się zabawą w #kwadraty, bo dzięki temu można sobie w prosty sposób urozmaicić jazdki.
Powrót do domu z weekendu w lesie. Żona z dziećmi wracała samochodem, ja rowerem. Pogoda pochmurna i trochę mokro pod drzewami, ale za to ciepło i prawie bez wiatru, więc udało mi się wykręcić dobrą (jak dla mnie) średnią - gdyby nie ścieżki rowerowe i inne spowalniacze na trasie, byłoby jeszcze lepiej.
Weekend pod znakiem zbierania kwadratów. Zostały już dosłownie trzy (jeden na szosę, dwa pozostałe na gravela) i mam cały kraj.
Wczoraj stówka, cały nigdy wcześniej nieodwiedzony region objechany, przez całe 3 godziny i 40 minut była walka, żeby zdążyć na powrotny pociąg. Udało się z zapasem kilku minut.
Te roczniki mają w sobie ciekawy paradoks: dorastanie w świecie, który dopiero się „przebudzał” technologicznie, ale jeszcze nie przykleił ludzi do ekranów na stałe. To taki moment, w którym człowiek znał dźwięk łączenia modemu, ale jednocześnie wiedział, gdzie w blokach były najlepsze trzepaki i jak pachniało powietrze latem, kiedy ekipa z podwórka wracała zmęczona, ale zadowolona.
To doświadczenie daje dziwną odporność na cyfrowy chaos. Można korzystać z technologii bez