Z argumentami językowymi w Biblii to oszaleć można. Pokażę na przykładzie:
Ap 1:10 UBG "Znalazłem się w zachwyceniu Ducha w dniu Pańskim i usłyszałem za sobą głos potężny jakby trąby;"
No i rozważania były na temat: co to "dzień Pański"?
Są
Ap 1:10 UBG "Znalazłem się w zachwyceniu Ducha w dniu Pańskim i usłyszałem za sobą głos potężny jakby trąby;"
No i rozważania były na temat: co to "dzień Pański"?
Są









#teizm #ateizm #filozofia
Oczywiście, że się dowodzi. Jeżeli twierdzisz, że Bóg nie istnieje to ciężar dowodu jest symetryczny. Gdyby ktoś cię próbował przekonać, że Bóg istnieje, a ty byś nic nie uważał na ten temat to wtedy możesz użyć takiego argumentu.
Mnogość teorii nie dowodzi ich fałszywości.
To nie są w ogóle podobne sytuacje.
Krasnoludków po prostu nie widać i nie ma żadnych argumentów, że są. Natomiast samo istnienie świata jest poszlaką, że Bóg istnieje. Do tego można dorzucić wiele argumentów typu argument ontologiczny, fine tunning i wiele innych.
Mamy też grupę ludzi, którzy twierdzą, że Bóg im
Nie ma żadnych poszlak, nawet pośrednik, że krasnoludkowie istnieją, a Bracia Grimm nie zapierali się, że tak jest, w przeciwieństwie do apostołów, którzy oddali za to
Bóg początkowo jest antropomorficzny i wszechmocny jednocześnie, a później ta antropomorfizacja zanika, więc nie nazwałbym tego ucieczką w abstrakcje, bo ona jest od początku.
Według mnie te teksty były dopasowane do człowieka tamtych czasów by mógł to zrozumieć, ale jednocześnie nie odbierając im sensu.
Argument rozumiem,
Wszystkie twoje argumenty przeciwko są dla mnie argumentami za. Bo rzeczywiście szanse na to są tak małe, że ten pseudolosowy
No nie, na istnienie Boga chrześcijańskiego jest dużo więcej dowodu, w moim odczuciu dość dużo by się tym tematem
To chyba jednak inna historia, tutaj liderzy ruchu wojskowego twierdzili, że mieli wizje w celu zmotywowania żołnierzy, a nie po to by potwierdzić istnienie Boga.
Poza tym wizja to jest coś mała cudownego, bo to mógł być po prostu sen pochodzący z sugestii, a ci którzy mieli te wizje nie oddali za to życia bezpośrednio, tylko na przykład podczas ucieczek, a główny dowódca umarł przez chorobę, a nie broniąc
A czy jesteśmy w stanie historycznie to potwierdzić? Wydaje mi się, że nie.
Przecież rzesze świadków były przed Ewangeliami, już w listach apostolskich, to najpierwotniejsza tradycja.
To tylko prerekwizyt
Każdy człowiek ma naturalne pragnienie istnienia Boga i postępowania zgodnie z sumieniem, to wszystko w nas jest zakodowane od narodzin i nie musimy zdobywać żadnej gnozy, ale naturalnie ją zdobywamy, gdy poszukujemy.
To jest nauczanie katolickie zdefiniowane przez sobory. Tutaj punkt z KKK o tym kto należy do
Sumienie to wszystko, ale zawsze prowadzi ono do
Takie są konsekwencje wolnej woli człowieka i jego grzechu.
Jeżeli nie znasz Ewangelii to w ogóle nie ma tematu i liczy się wyłącznie sumienie.
Jeżeli znasz Ewangelię, ale jesteś na przykład Żydem to wtedy komplikujesz swoją sytuację, ale to w żaden sposób cię nie wyklucza. Człowiek, który prawdziwie wsłuchuje się w głos swojego sumienia zostaje chrześcijaninem, a jeżeli nie, to najpewniej
To jest trochę taka dyskusja na zasadzie "Nie wierzę w Boga, bo nie ma związków homo w kościele".
Kolejność jest taka, że najpierw uznajesz istnienie Boga i dopuszczasz, że jego perspektywa jest lepsza, a później próbujesz ją poznać.
Ty zacząłeś od odwrotnej strony, negujesz Boga, bo nie wpisuje się w twoją perspektywę.
Jeżeli znasz i rozumiesz Ewangelię, a odrzucasz Kościół to jesteś wykluczony, ale to znaczy, że nie działasz w zgodzie z sumieniem lub tak naprawdę nie rozumiesz.