Byłam dzisiaj z ojcem w banku PKO bp. Czekaliśmy kulturalnie godzinę do okienka, p--------k tam jest niezły. Tata uprzejmie mówi do pani w okienku: - ale państwu nałożyli obowiązków, niedługo będziecie państwo tu ze szczotką latać i zamiatać. Na co uprzejma pani mówi: - jak sie nie podoba, to tam są drzwi.
@nicari Przepraszamy za zachowanie naszego pracownika. Prosimy o informacje w wiadomości prywatnej, kiedy i w którym oddziale miała miejsce ta sytuacja. Zwrócimy uwagę na niestosowność takiego zachowania.
Mirki, ciągle się żalicie na wykopie, że polskie dziewczyny takie niedostępne, że tylko czekają aż jakiś stulej wyjdzie ze swojej strefy komfortu i zagada, by bezczelnie go spławić, złamać mu serce i zniweczyć jego plany, że szukają jedynie atencji i nie wykazują własnej inicjatywy.
No to bardzo się mylicie.
Byłem dzisiaj w sklepie. Przechadzałem się po alejkach, ale nie mogłem się zbytnio skupić na zakupach, ponieważ non stop czułem na sobie wzrok takiej
Taka oto historia z młodości: Miałem o liceum znajomego, którego przeniesionego z innej szkoły. Za to: Jego ziomek przyniósł do szkoły krowie wymię (ojciec miał masarnie). Ten mój kolega jedno wymię wsadził w spodnie, wysunął co trzeba przez rozporek i wyszedł z wc na korytarz. Prawie od razu wylukały go idące korytarzem nauczycielki. Jedna z nich zaczerwieniona zwróciła mu uwagę: chłopaku, chyba zapomniałeś czegoś schować?
@szamot: to jest akurat polski absurd, że za niewinny żart w stronę nauczyciela wylatujesz ze szkoły, a jak drugiemu uczniowi złamiesz nochala to jest "podajcie sobie rękę i się przeproście" i nawet nie lądujesz na dywaniku u dyrektora XD
Pamiętam jak za gówniaka, mając jakieś 6 lat, wpadłem na niesamowicie genialny pomysł.
Otóż wymyśliłem rozwiązanie na niezwykle istotny problem cywilizacyjny, polegający na tym, że skarpety się dziurawią i gubią, a potem zostaje jedna nie do pary.
Trzeba po prostu kupować wszystkie takie same skarpety, najlepiej czarne bo się nie brudzą.
Z podstawówki pamiętam tylko 4 nauczycieli: matematyka, polonistkę, panią od przyrody i nauczycielkę, z którą mieliśmy raz zastępstwo. Wiecie dlaczego ją pamiętam? Był okres przedświąteczny i jakieś luźne tematy. Pani powiedziała, że lubi gotować. I któryś z chłopaków zapytał czy zrobi nam pierniczki. Ona, że tak. Mijały dni, wszyscy z klasy już o tym zapomnieli. Aż pewnego dnia przychodzi pani z 2 wielkimi workami pierniczków. Do dziś to pamiętam. Dobrych ludzi się
Pamiętam jak za małolata jeździłem do babci na wakacje. Nienawidziłem tego, bo większość ziomków zostawała w mieście i bawili się razem, a ja na wiosce nie znałem prawie nikogo poza sąsiadem. Byłem gdzieś na 8 lvlu, jak kolejny raz przyszło mi spędzić wakacje na wiosce. A na wsi jak to na wsi, wiadomo, kurki, kaczki, świnie i inne bydło. Jako, że od zawsze byłem dość wrażliwym dzieckiem, to szczególnie smutno mi się
@basi46: Moja ciotka też miała takiego kurczaka, był mniejszy niż pozostałe, słabszy, trzeba było go pilnować żeby reszta go nie tłukła, żeby zdążył zjeść zanim reszta mu wyżre. Łaził za ciotką jak pies, reagował na swoje imię, ale jak my go wołaliśmy to podnosił głowę i nasłuchiwał czasami tylko przychodził, za to jak wołała go ciotka to pędził do niej jak szalony. Jako jedyny kurczak miał wstęp do ogrodu warzywnego,
@wysuszony: Dawno to było i jeszcze młodszy byłem, nie wiem czy oryginał, narzędzia się pewnie rzeczywiście ciężko otwierały. Ot pewnie rozwaliłem przez zaniedbanie.
Byłem dzisiaj na poczcie, w okienku obok babka na oko tak 110 lat chciała wysłać listy. Pani w okienku mówi że nie może przyjąć jej znaczków bo są nieważne. Babka na to oburzona, że jak to przecież były kupione na poczcie. A kasjerka mówi że teraz znaczki nie kosztują już 700zł bo była denominacja XD Babka po chwili ogarnęła że p------a się o jakieś 22 lata i grzecznie kupiła nowe xD #
Naprzeciwko mojego domu jest przystanek autobusowy. Tłumaczyłem kiedyś mojemu 4-letniemu kuzynkowi, że nie wolno mu się zbliżać do autobusów, bo te jedzą ludzi. Siedzieliśmy potem na ganku przed domem, na przystanku siedzieli ludzie, autobus się zatrzymał, a kiedy odjechał, to ludzi już nie było. Mały mocno to łyknął. Kiedy miał z 6 lat przyszedł do mnie i powiedział zupełnie poważnie "pamiętasz tą sprawę z autobusami? Zbadałem to, trochę się bałem, ale już
Spotykałem się z dziewczyną, która ma córkę, mała miała wtedy z 8 lat. Zamieszkaliśmy w końcu ze sobą...
Na pierwsze spędzone wspólnie urodziny Małej zrobiłem coś takiego: w nocy poprzyklejałem jej w pokoju masę żółtych karteczek ze strzałkami, które wskazywały na drzwi. Na klamce był woreczek z listem rozpoczynającym zagadkową grę i z całą serią zadań. Leżałem jeszcze w łóżku, kiedy mała wstała i widziałem przez uchylone drzwi, jak ta biega po
@gonzollo: ᕦ(òóˇ)ᕤ