Dlaczego tak łatwo jest akceptowane relatywizowanie każdego plucia na Kościoły i wierzących?
Dlaczego możni tego świata szukają problemów tam, gdzie ich nie ma i/lub rozdmuchują je, a o chrześcijanach, ich niejednokrotnie tragicznej sytuacji, tak łatwo się zapomina?
PS. Jak chcecie sobie popluć na mnie i tą wypowiedź to plujcie- to wam wystawi świadectwo, a nie mnie- powyższe problemy są dobrze





















A sytuacja, jak to we Francji, stabilna. Liberte, Egalite i Fraternite w praktyce.