Rzecz miała się w 2014 r., dziadek (astma i POCHP, dodatkowo już wtedy pacjent onkologiczny) dostał narastająych duszności, a leki na astmę nie działały. Z tego, co pamiętam - był to dzień świąteczny, więc wszystkie przychodnie pozamykane. Telefon na pogotowie z pytaniem, co zrobić i czy kwalifikuje się to na wezwanie karetki, ale skierowali nas do dyżurującej przychodni świątecznej.
Po






















Odpowiednio przeprowadzone, niekoniecznie z naszego terytorium - powinno wysłać przekaz bez jednoczesnego (w rozumieniu prawa i stosunkó międzynarodowych) eskalowania bezpośredniego sytuacji.