Były to ciekawe dwa tygodnie. Zdążył mnie użądlić szerszeń, potem przeciorała mnie jelitówka, potem dochodziłem do siebie podczas rege jazdy z wilgotnością powietrza 82%, a wczoraj 150km z @againcognito @guru8 @krabozwierz i @Piotr--K Sprawdziliśmy co u jaworznickich nutrii (póki jeszcze żyją, choć ich dni są policzone), odbyliśmy pielgrzymkę pod TEN słupek, potem trochę
@guru8 @krabozwierz E no, koledzy drodzy, przecież też dotankowałem razem z Wami żeby się nie odwodnić - przypominam, że przyjechałem z różowym izo, a potem miałem wodę w bidonach :P No i pod Dino sok pomidorowy był pity
Zbić pionę z Wykopkami przy Najważniejszym Słupku do opierania rowerów w Polsce południowej (。◕‿‿◕。) Dziękuję Panowie: @krabozwierz @guru8 @Elessar @Piotr--K za wspólne kilometry
Coraz rzadziej tu zaglądam. Coś tam jeżdżę. Dni zlewają się w tygodnie. Tygodnie w miesiące. Wygrałem bidon w wyzwaniu inpostu i decathlonu. Aktualna waga 56kg, często czuję się anemicznie, muszę przytyć.
Ciao ragazzi! Dawno nic nie dodawałem na RR więc pora nadrobić, tym bardziej po pierwszych wakacjach zagranicznych, na które wziąłem ze sobą szoskę. Pierwsze kilka wspisów z kilometrami to oczywiście lokalne kręcenie wokoło komina, nic ciekawego. Ostatnie wpisy to moje pierwsze szosowe kręcenia nad Gardą, we Włoszech. Nie wiedziałem ile uda się
@zgodny w tym roku bardzo wielu Polaków odwiedzało te rejony, non stop gdzieś słyszałem nasz język :D poprzednie dwa razy (2019 i 2022) spotkałem w sumie może kilka polskich rodzin, a w tym roku w jednej knajpce siedzielismy w 4 rodziny gadające po polsku :D
@JanJanuszGrazynski: na tym wyjeździe? Monte Velo, ale to nie było szczególnie trudne. Po prostu stałe fajne nachylenie, które trzymało przez większość podjazdu równy procent. A najbardziej stromy podjazd w ogóle jaki jechałem to Świnna Poręba. W szosie mam najlżejsze przełożenie 28-36 i na obecną moją formę jest ok, ale jeszcze rok temu Świnnej na tym przełożeniu nie podjechałem i zaliczyłem walk of shame. W tym roku się udało podjechać bez
@JanJanuszGrazynski mój wynik na tym segmencie to 12,5km/h, wjazd trwał 56min i wygenerowałem średnio 223 waty. Klikając w przed ostatnie kilometry w głównym wpisie wejdziesz w link do mojej aktywności z tej trasy i będziesz mógł ją dokładnie przeanalizować
@Mentos69 w tym konkretnym przypadku dobrze znałem hotel w jakim spaliśmy i wiedziałem, że mają swoją rowerownie zamykaną na kartę wejściową do hotelu/ pokoju. W rowerowni były stojaki, sprzęt do ładowania elektryków, pompka itd. Byli dobrze przygotowani na osoby z rowerami.
Kilka fotek z wczorajszego trekkingu na Mały i Wielki Rozsutec. 24km w nogach, 1300 przewyższenia. Były drabinki, łańcuchy, sporo błota w odcinkach leśnych i przekraczanie czegoś, co kiedyś było małym strumykiem na szlaku a stało się niezłym błotnym wyzwaniem (prawdopodobnie zeszła lawina błotna na szlaku nieopodal Miedzihola, czyli po zachodniej stronie od Wielkiego Rozsutca).
Dawno już nie miałem okazji połazić po górach. Cudownie znów było poczuć ten mistycyzm.
@Pnnn: Szedłem od Terchovej wąwozem. Na pierwszy ogień mniejszy szczyt, potem okrążenie Wielkiego i wejście od południowej strony. Zejście stroną północną i powrót po wejściowym śladzie.
@qbicone: ta foteczka to jest jedno z tych miejsc gdzie będąc tam mówisz "łooo, ale widoczek, cyknę zdjęcie" a potem patrzysz na tę fotkę i sobie myślisz "co do uja, czemu to tak słabo wygląda" xD
W sumie nic ciekawego przez cały tydzeń się nie działo. Czekałem na ustaweczkę w Bike RS w ramach Assos Speed Club by sprawdzić się w mocniejszym tempie wśród zajawkowiczów kolarstwa.
Na ustawce zjawiło się lekko ze 100 osób, przekrój rowerów od 5k do 60k+. Zaraz przed startem komuś kto zostawił Gianta TCRa z tublessem na słońcu wybuchła opona i z 10-15 osób było
Dobry to był tydzień, średnia z 250km to 33km/h także żwawo. Wczoraj wpadło gran fondo choć go nie planowałem. Późno wstałem, potem robienie gofrów na śniadanie i tak leniwie płynął ten niedzielny poranek. Nawet nogi z rana jakieś takie ciężkie były, nie zachęcały do dłuższej trasy, ale w końcu jakoś się zmotywowałem i to była bardzo dobra decyzja. Miałem sporo energii
Poprzedni tydzień to nie za specjalny rowerowo był. Dużo pracy, mało czasu, tylko wieczorami gdzieś na godzinkę wyskakiwałem zakręcić dla zdrowia (w sumie chyba bardziej zdrowia psychicznego). Zobaczymy jak będzie z tym. Na poniedziałkowe rowerowe "dzień dobry" wpadło 55km inspekcji najważniejszego kolarskiego słupka ( ͡°͜ʖ͡°)
Pojawiły się kolejne małe kamienie milowe w mojej kolarskiej przygodzie. Tym razem wpadło 35,2km/h średniej na dystansie 60km. Jazda solo, jednak wzniosu niewiele. Ale cieszy.. i to bardzo! Do tego średnie waty 200 avg, co jak na moją przepiórczą wagę (57kg) wydaje mi się, że jest solidnym wynikiem. Myślałem, że wszystko co najlepsze już za mną w tym sezonie, a tu
@malinq nie ma co ukrywać i oszukiwać: niezbyt wygodnie. W rowerach aero karbon jest sztywny, ma zapewnić maksymalne przeniesienie watów a na nierównej drodze czuć przez to dosłownie wszystko (+ u mnie opony 25mm i 90psi). Na codzień zdecydowanie lepszym wyborem jest konstrukcja typu endurance- nie dość, że geometria bardziej wygodna to różnica w pracy karbonu jest spora (np w rowerze aero sztyca o przekroju „D” bez offsetu nie będzie się
@pawlos10rs: Nie z pomysłów, bo mam przed sobą co najmniej 2 trasy 200+ i występ w co najmniej jednym wyścigu ultra. Bardziej zadaję sobie pytanie gdzie jest szklany sufit do przebicia - bo nie jestem jakimś sportowcem. Mam pracę, rodzinę i ciekaw jestem co jeszcze mnie (pozytywnie) zaskoczy w tym moim "trenowaniu" na tyle na ile żyćko mi pozwala
@superfif hej, jak się jeździ szosą po Wietnamie? Masz porównanie do Tajwanu odnośnie tras, przyjemności z jazdy czy kultury na drodze? Myślałem nad „wakacyjnym wyjazdem” do Azji właśnie w te rejony z rowerem szosowym i spadasz mi z nieba będąc tam na miejscu :D
Kilka ostatnich jazd ode mnie do wspólnego równikowego wora. 60 i 54 to typowe treningówki stałymi, ciągle jeżdżonymi przeze mnie trasami, ale dzięki temu, że znam je bardzo dobrze mam stały punkt odniesienia jak wygląda moja forma. 16 to objeżdżanie Scotta Foila na dniach testowych Scotta w Dobrym Kole w Katowicach. 110 to dzisiejsza wizyta w Krakowie. Nie lubię tego miasta (bez urazy
@cotusiewpisuje prawy dolny róg to kładka pieszo rowerowa nad rzeką Dunajec z polskiej na słowacką stronę w Sromowcach Niżnych, zaraz obok Czerwonego Klasztoru :)
Całkiem spoko tydzień wyszedł, biorąc pod uwagę, że 6 dni pracowałem w dosyć nieregularnych godzinach. W końcu ogarnięte hamulce w gravelu, przetestowane szelki pod aparat, także będę mógł wozić na plecach pełną klatkę i cykać coś czasem. Szykuje się bardzo przyjemna majóweczka (⌐͡■͜ʖ͡■)