TLDR
Chłop się boi poznawać dziewczynę, śmiechu warte.
Mam 28 lat. W sumie jestem chyba fajnym gościem z interesującym hobby i z racjonalnym, spokojnym podejściem do życia. Przez nerwicę i lęk przed bliskością nigdy nie byłem w związku. Kilka lat temu przez depresję sięgnąłem dna i odbiłem się od niego. Pomimo strasznego lęku udało mi się znaleźć pracę w januszexie, w którym spędziłem 3 lata. Po tym czasie (cały czas













Człowiek to jest jednak głupie zwierzę - żyję sobie w małżeństwie wiele lat, mam wiele, bo wszystkiego to się nigdy nie ma, ogółem jest stabilnie i super. I nagle pojawia się ktoś, z kim tak świetnie się dogadujesz, kto ma za sobą podobne doświadczenia, ma te wszystkie cechy charakteru, które tak cię kręcą. I zaczyna się zauroczenie. Takie jak to się miewało będąc nastolatkiem, tylko już się jest trochę
Może tutaj tak samo zrobić? Powiedz, zę ta babeczka Ci się podoba, nie musisz takich szczegółów jak tutaj pisać, a żona już zadba by nie było "przypadkowych" okazji.