Wpis z mikrobloga

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Cześć

Od zawsze byłem tym cichym i nieśmiałym dzieckiem. W szkole byłem tym, który siedzi sam w ławce i nikt nie chce robić z nim projektów grupowych. Wszyscy (rodzice, rodzina i ich znajomi) mówili, że samo mi to przejdzie jak pójdę do szkoły średniej. Guzik prawda. Nic się nie zmieniło, a nawet chwilami było gorzej. Kiedy koledzy i koleżanki umawiali się na osiemnastki i studniówki ja mogłem co najwyżej przysłuchiwać się. Nikt mnie nie zaprosił. Wiecie jak wyglądały wszystkie moje urodziny? Oprócz życzeń i prezentu od rodziców nie było czegokolwiek więcej. Na studniówce nie byłem, bo raz, że nie mam z kim, a dwa nigdy nie byłem na imprezie i nie wiem czy umiałbym się zachować/bawić.

Rodzice zobaczyli, że faktycznie coś ze mną nie tak – ojciec powiedział mojej mamusi „Ten nasz to jakiś muł. On ma jakiegokolwiek kumpla? Całymi dniami siedzi przed komputerem w domu. Nie dziwię się, że żadna go nie chce”. Dlatego też postanowili zapytać eksperta w każdej dziedzinie co mają robić. Tym ekspertem był kolega ojca. On powiedział „Jak pójdzie na studia to się zmieni. Mój też taki był, poszedł na studia i zobaczcie jak się ogarnął.”. W związku z tym rodzice namówili mnie na studia. Wybrałem „męski” kierunek, przyszłościowy i to w dodatku zaocznie. Mało tego podjąłem prace (cały czas ją mam). Studiuję już 2 lata i ani kolegów ani dziewczyn. Zjazdy wyglądają tak, że wszyscy spotykamy się na uczelni w weekend, staramy się jak najszybciej zrobić to co mamy zrobić i do domu. Nie ma czasu na zawieranie znajomości, nawet przerw nie mamy. Z większością osób nie zamieniłem nawet słowa (przypomnę, że studiuję już 2 lata). Zostało mi jeszcze 1,5 roku (inżynierskie). Obawiam się jednak, że nic w tym czasie się nie zmieni.

Próbowałem się wbić do jakiejś grupy ludzi, na forach i grupach na Facebooku, ale nic z tego. Nie umiałem i teraz jak czytam to co pisałem do tych obcych ludzi to mi się słabo robi. Musiałem usunąć konto bo wstyd mi było wyjść na ulicę (np. do pracy), bo ktoś mógł mnie rozpoznać i wytykaliby mnie palcami.
W mieście nie ma za bardzo "atrakcji", które by mnie interesowały. Poza tym, nawet jakby były to nie wiem czy chodzenie samemu jest dobrym pomysłem. Wszyscy będą z kimś, a ja jak na uboczu, samotnie.

W związku z tym postanowiłem coś z tym zrobić. Poczytałem trochę i okazało się, że nie jestem jedyny z takim problemem. Dużo osób polecało terapię. Podobno po niej wszyscy co chcieli się zmienić zmienili się. Założyli rodziny, znaleźli znajomych i przyjaciół. Pomyślałem, że też tak chcę i zapisałem się na terapię. Dużego wyboru nie było. Mimo, że mieszkam w średniej wielkości mieście nie ma w okolicy terapeutów, którzy leczą nieśmiałość.
Z początku byłem optymistycznie nastawiony do terapii. Miła pani terapeutka zaczęła szczegółowo wypytywać o mnie, o moich rodzicach, problemach i tym co chcę osiągnąć. W dużym skrócie według niej moim problemem są rodzice i złe wychowanie. Według terapeutki, żeby się pozbyć problemów muszę „przepracować” te problemy i nauczyć się jak żyć wśród ludzi.
Ta sytuacja miała miejsce w czerwcu 2022. Od tego czasu regularnie chodzę na terapię, ale efektów brak. To znaczy tak, według terapeutki wszystko idzie dobrze, ale według mnie nic się nie zmieniło przez ten rok. Jak nie miałem znajomych tak ich nie mam do tej pory. Jak do tej pory nie umiałem nawiązywać znajomości tak dalej nie umiem.
Terapeutka nawet poleciła mi założenie konta na Tinderze bo „Miałam wcześniej dziewczynę w twoim wieku, też miała podobne problemy i na Tinderze znalazła chłopaka”. Konto założyłem, ale nie dostałem nawet pół wiadomości ani like’a. Jak o tym wspomniałem to dostałem odpowiedź „Może jeszcze za wcześnie na to, spróbujmy popracować więcej na pewnością siebie.”. Aż mi jest niedobrze na samą myśl jak sobie przypomnę, że jakakolwiek dziewczyna mogła widzieć moje zdjęcia z Tindera. Wstyd.

Zacząłem się martwić i zastanawiać co dalej? Z jednej strony chciałbym kontynuować terapię (bo podobno pomaga), ale z drugiej nie wiem czy tak powinno to wyglądać. Ponad rok chodzenia na te spotkania, a efektów brak. I kolejne pytanie. Co robić? Przecież terapeutka nie znajdzie mi znajomych, sam będę musiał ich poszukać. Zapewne prędzej czy później stanę pod ścianą i będę musiał sobie poradzić sam. Tylko jak ich znaleźć? Gdzie?

#psychologia #rozowepaski #niebieskiepaski #terapia #niesmialosc #problem #samotnosc



· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: razzor91
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim

  • 12
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim: co Cie interesuje? Jakies popularne rzeczy? Na spotted umawiaja sie na gry zespolowe, pewnie udaloby sie znalezc kogos na planszowki etc. A jesli nie widzisz takowych, to sam umiesc. Psa jakiegos masz? Jesli tak, to sa grupy, ktore spotykaja sie na spacery. Wbrew pozorom, opcji jest sporo, trzeba tylko chciec.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: po prostu, nie znajdziesz. Ale jest możliwe poznać kogoś w pracy. Możesz też rozwazyc zapisanie się na boks jakis. Również musisz sobie odpowiedziec co jeszcze chcesz osiągnąć poza posiadaniem znajomych
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 1
✨️ Autor wpisu (OP): @RyanWolf Właśnie nie interesują mnie popularne rzeczy. Interesuję się elektroniką (to także moja praca). O spotted czytałem. W moim mieście nikt się nie umawiał na gry zespołowe. Jedyne co było to spacery dla młodych mam, spacery dla właścicieli psów, kursy tańca dla emerytów, kursy językowe albo biegi (nie jestem wielkim fanem sportu). Psa nie mam. "wystarczy chcieć" chcę tylko nie wiem jak.
@dzikop Nie mam
  • Odpowiedz
@mirko_anonim:

W związku z tym rodzice namówili mnie na studia. Wybrałem „męski” kierunek, przyszłościowy i to w dodatku zaocznie. Mało tego podjąłem prace (cały czas ją mam). Studiuję już 2 lata i ani kolegów ani dziewczyn.

Z towarzyskiego punktu widzenia to była bardzo kiepska opcja. Jedyne rozwiązanie, które być może się sprawdzi, to wyjazd na normalne dzienne studia poza miejsce zamieszkania. Nie twierdzę że to byłby jakiś strzał w
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 5
Anonim (nie OP): Twoja terapeutka nie rozumie męskiego świata, skoro kazała założyć Ci Tndera. Jasne, to dobry pomysł, ale kobiety tam mają znacznie łatwiej, bo do nich sami piszą faceci i to kilkudziesięciu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Mam podobny problem do Ciebie i niestety nie pomogę. Byłem nieśmiały, jestem teraz pewny siebie i nadal nie mam znajomych. Po prostu brakuje mi social skilla i miałem trochę pecha.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: plus za chęć zmiany, z tym że skoro rok już to trwa u żadnych efektów po prostu lepiej zakończyć współpracę i na jakiś czas darować sobie terapię.
Wydaje mi się że najlepiej u ciebie by się sprawdziła zmiana środowiska.
  • Odpowiedz