Chłop prawie zginął...

Dziecko było trzymane przez matkę, która trzymała się drugą ręką gałęzi. Jeden z kolegów dzwonił wtedy po służby ratownicze, natomiast ja postanowiłem wejść do rzeki i udzielić pomocy. Zdawałem sobie sprawę z tego, że będzie bardzo trudno. Jak wchodziłem do rzeki nie miałem gruntu pod nogami, a prąd był bardzo wartki i z wielkim trudem podpynalem do matki z dzieckiem. Matka cały czas trzymała się gałęzi, drugą ręką
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Kaczypawlak: no niestety. Ludzie są cholernie nie odpowiedzialni i nie widza innych tylko siebie. Jednak najgorsi są rowerzyści, bo sobie nie raz nie zdają sprawy, z tego, że są grupą najbardziej narażoną i nie raz odwalą taki numer, że ledwo się udaje wyhamować. Jak ktoś osobówką jedzie to z daleka da się zauważyć podejrzane zachowanie a rowerzysta potrafi zza winkla wywalić na czerwone światło czy przejście dla pieszych. A jak
  • Odpowiedz