A propos wpisu z gorących na temat przesiąkania dymu przez książki to ja kiedyś kupowałem kota po którego musiałem jechać do innego województwa (akurat i tak miałem tam sprawy do załatwienia). Na miejscu okazało się, że to jakaś wiocha dosłownie zabita dechami, nawet nie było wiejskiego sklepiku w pobliżu. Wchodzę na posesję właścicieli i już 10 metrów od drzwi czuję TO.
W środku nie dało się oddychać, popielniczek pełnych niedopałków mieli rozstawione
W środku nie dało się oddychać, popielniczek pełnych niedopałków mieli rozstawione
































