Człowieka napędza miłość? Że np. jak jest się czystym to się wyje z bólu przyznawania się do błędów i dalszej klaryfikacji - tak jak w odwrotnym kierunku, zadymienia i dalszych zabrudzeń się wyje z bólu stając się człowiekiem w przeciwnym kierunku?
Czyli jak mnie nie napędza nienawiść to jestem po jasnej stronie mocy, a bardziej, jak cały czas jestem w poczekalni by wyjść na świat tak psychologicznie by się opowiedzieć




























nie wierze w to co uslyszalem i mam kilka uwagow :P