#przeszedlem drugiego Mass Effecta w Legendarnej Edycji.
Zacznę od chwili marudzenia. Biorąc pod uwagę jaką fabułę i lore miała do zaproponowania jedynka - tutaj jest średniawo. Nie, żebym nie lubił historii o Zbieraczach, ale czuć, że jest to wypełniacz, żeby trzecią część sagi można było rozegrać wedle określonych zasad i zakończyć tak, by trójka była grą o najwyższą stawkę.
Siłą drugiego ME jest załoga i jej kompletowanie. I czuć to na każdym
Zacznę od chwili marudzenia. Biorąc pod uwagę jaką fabułę i lore miała do zaproponowania jedynka - tutaj jest średniawo. Nie, żebym nie lubił historii o Zbieraczach, ale czuć, że jest to wypełniacz, żeby trzecią część sagi można było rozegrać wedle określonych zasad i zakończyć tak, by trójka była grą o najwyższą stawkę.
Siłą drugiego ME jest załoga i jej kompletowanie. I czuć to na każdym


















Na początku nadmienię tylko, że to moja pierwsza styczność z polskim torbaczem. Ominęła mnie platformówka z wczesnych lat 2000, więc nie żyję nostalgią i nie wiem czy jest do czego wzdychać.
Czy historia w platformerach jest ważna? Dla mnie chyba nigdy nie była. Tu jakaś jest, jest nawet jakiś twiścik fabularny na końcu, ale ogólnie historia sobie jest. Niee zaangażowałem się kompletnie.
Graficznie
źródło: kao
PobierzOprócz Raymana, jak ktoś chce dobre platformery to ma Remake Crasha, Spyro, Hollow Knighta, Oriego i pewnie jeszcze kilka gier bym pod to podpiął.