Wcielamy się w niejakiego Retr0 - hakera, aspirującego do wstąpienia do grupy hakerskiej DedSec, której celem jest przeciwdziałanie systemowi CTOS, który znany jest z części pierwszej. Moim głównym zarzutem w stosunku do jedynki był kartonowy bohater. Tutaj jest o wiele wiele lepiej. Sam Retr0 jest wystarczająco charyzmatyczny, a i członkowie DedSecu - mimo klasycznej sztampy (komputerowiec, narzędziowiec, laska od social mediów) - również wnoszą odrobinę młodzieżowego kolorytu.
Fabułą tyłka nie urywa. Jedynka była bardziej osobistą historią o zemście. Tutaj mamy coś o przeciwdziałaniu systemowi. Nic nadzwyczajnego, śledzi się to z umiarkowaną ciekawością. Z pewnością nie będzie to coś, o czym będziecie pamiętać za kilka lat.
Piękna i zjawiskowa jest też miejscówka - San Francisco jest kolorowe, przyciąga przywiązaniem do detali. Ubi potrafi w klimatyczne miejscówki, tego nigdy im nie można było odmówić.
Czy gameplay wiele się zmienił? Niewiele. Nadal to głównie skradanka (chociaż można grać też w stylu Ramba jeśli ktoś ma ochotę). Tym razem do dyspozycji dostajemy jednak łazika oraz drona, które będą pomagać nie tylko w rozwiązywaniu zagadek, ale także ułatwiać przechodzenie misji głównych. Te dostały lekki apgrejd w stosunku do poprzedniczki - jedynka stawiała głównie na mniejsze lub większe areny, gdzie musieliśmy coś zrobić. Tutaj zróżnicowanie jest większe - a to polatamy i pohakujemy rakiety, a to zasiądziemy za sterami pająko-robota. Oczywiście misje skradankowe to nadal większość, ale miło widzieć urozmaicenia.
Na plus także aktywności poboczne. Oprócz klasycznych wyścigów, szukania ukrytych znajdziek pobawimy się w taksówkarza spełniającego rozmaite zachcianki klientów, influencera robiącego selfie najciekawszych miejsc czy graficiarza za każdym razem rozwiązując zagadki środowiskowe i logiczne.
Model jazdy nie uległ wielkiej ewolucji w stosunku do jedynki - jest lepiej. Po prostu w stosunku do jedynki chyba nie dało się tego zrobić gorzej.
O aktywnościach online się nie wypowiadam. W jedynce były takie opcje, tutaj też są. Jednak moja kupka wstydu jest na tyle duża, iż postanowiłem obejść się bez nich.
Podsumowanie - spędziłem w WD2 28 godzin, wypełniając 94% wszystkich aktywności..... i świetnie się bawiłem. Mając na karku kilkanaście Asasynów, kilka Far Cryów - takie podejście do sandboksa było zwyczajnie odświeżające i wciągające. Pierwszy raz nie latałem za wieżami czy punktami widokowymi, dostałem całą mapę od razu dla siebie i robiłem na co tylko miałem ochotę.
WD2 to ubi sandboks, który mogę z czystym sumieniem polecić. Nie każdemu te młodzieżowe podejście przypasuje, nie każdy lubi w skradanki, nie każdemu spodobają się pewnie wszystkie poboczne aktywności. Ale od dawien dawna nie czułem takiej frajdy grając w ubi-piaskownicę.
Jeśli jesteście uważnymi graczami - macie ją na koncie Ubi za darmo, bo rozdawali 4 lata temu. Jeśli nie - w promocjach lata już za 2 dyszki. I jest to cena, za którą mogę subiektywnie polecić. Można grać śmiało bez znajomości poprzednika, nie stracicie wiele :)
Jeszcze w grudniu zabawiałem się pływając statkiem w czwartym Asasynie. A już miesiąc później znowu wleciałem do kolejnego sandboksa od Ubi. Założenia w obu grach podobne, ale ostatecznie ukończyłem.
Czym jest Watch Dogs? To kolejna piaskownica od Ubi, która w swych podstawach nie różni się
@ruskizydek: Nie byłem fanem Aidena, aczkolwiek jako zimnego i wyrachowanego hakera to mogę przeboleć (chociaż osobiście uważam, ze dało się wyciągnąć o wiele więcej).
Na jego tle po prostu reszta wydawała mi się o wiele bardziej ciekawa (choć stereotypowa).
Pracownicy Tymbarka z------------y na produkcji za minimalną, bo ostatnio sprzedaż spadła i nie było na podwyżki i premie świąteczne gdy widzą, że ich pracodawca rzuca milionami na zbiórkę #latwogang #antykapitalizm
Wykop tak linczuje "prezes" fundacji za to że się "zrobiła" a widać że babka serio się angażuje w pomoc tym dzieciakom. Nawet jeżeli zarabia 15k na tym to kto byłby w stanie psychicznie pracować w takim miejscu? #latwogang
W tym wpisie https://wykop.pl/wpis/74822465/przeszedlem-watch-dogs-jeszcze-w-grudniu-zabawiale jakieś 1,5 roku temu pisałem o pierwszym WD. Mimo wielu zastrzeżeń poczułem lekki powiew świeżości w ubi-piaskownicach. Czy dwójka to godny następca?
Wcielamy się w niejakiego Retr0 - hakera, aspirującego do wstąpienia do grupy hakerskiej DedSec, której celem jest przeciwdziałanie systemowi CTOS, który znany jest z części pierwszej. Moim głównym zarzutem w stosunku do jedynki był kartonowy bohater. Tutaj jest o wiele wiele lepiej. Sam Retr0 jest wystarczająco charyzmatyczny, a i członkowie DedSecu - mimo klasycznej sztampy (komputerowiec, narzędziowiec, laska od social mediów) - również wnoszą odrobinę młodzieżowego kolorytu.
Fabułą tyłka nie urywa. Jedynka była bardziej osobistą historią o zemście. Tutaj mamy coś o przeciwdziałaniu systemowi. Nic nadzwyczajnego, śledzi się to z umiarkowaną ciekawością. Z pewnością nie będzie to coś, o czym będziecie pamiętać za kilka lat.
Piękna i zjawiskowa jest też miejscówka - San Francisco jest kolorowe, przyciąga przywiązaniem do detali. Ubi potrafi w klimatyczne miejscówki, tego nigdy im nie można było odmówić.
Czy gameplay wiele się zmienił? Niewiele. Nadal to głównie skradanka (chociaż można grać też w stylu Ramba jeśli ktoś ma ochotę). Tym razem do dyspozycji dostajemy jednak łazika oraz drona, które będą pomagać nie tylko w rozwiązywaniu zagadek, ale także ułatwiać przechodzenie misji głównych. Te dostały lekki apgrejd w stosunku do poprzedniczki - jedynka stawiała głównie na mniejsze lub większe areny, gdzie musieliśmy coś zrobić. Tutaj zróżnicowanie jest większe - a to polatamy i pohakujemy rakiety, a to zasiądziemy za sterami pająko-robota. Oczywiście misje skradankowe to nadal większość, ale miło widzieć urozmaicenia.
Na plus także aktywności poboczne. Oprócz klasycznych wyścigów, szukania ukrytych znajdziek pobawimy się w taksówkarza spełniającego rozmaite zachcianki klientów, influencera robiącego selfie najciekawszych miejsc czy graficiarza za każdym razem rozwiązując zagadki środowiskowe i logiczne.
Model jazdy nie uległ wielkiej ewolucji w stosunku do jedynki - jest lepiej. Po prostu w stosunku do jedynki chyba nie dało się tego zrobić gorzej.
O aktywnościach online się nie wypowiadam. W jedynce były takie opcje, tutaj też są. Jednak moja kupka wstydu jest na tyle duża, iż postanowiłem obejść się bez nich.
Podsumowanie - spędziłem w WD2 28 godzin, wypełniając 94% wszystkich aktywności..... i świetnie się bawiłem. Mając na karku kilkanaście Asasynów, kilka Far Cryów - takie podejście do sandboksa było zwyczajnie odświeżające i wciągające. Pierwszy raz nie latałem za wieżami czy punktami widokowymi, dostałem całą mapę od razu dla siebie i robiłem na co tylko miałem ochotę.
WD2 to ubi sandboks, który mogę z czystym sumieniem polecić. Nie każdemu te młodzieżowe podejście przypasuje, nie każdy lubi w skradanki, nie każdemu spodobają się pewnie wszystkie poboczne aktywności. Ale od dawien dawna nie czułem takiej frajdy grając w ubi-piaskownicę.
Jeśli jesteście uważnymi graczami - macie ją na koncie Ubi za darmo, bo rozdawali 4 lata temu. Jeśli nie - w promocjach lata już za 2 dyszki. I jest to cena, za którą mogę subiektywnie polecić. Można grać śmiało bez znajomości poprzednika, nie stracicie wiele :)
#gry #grykomputerowe #grypc #watchdogs #watchdogs2
Jeszcze w grudniu zabawiałem się pływając statkiem w czwartym Asasynie. A już miesiąc później znowu wleciałem do kolejnego sandboksa od Ubi. Założenia w obu grach podobne, ale ostatecznie ukończyłem.
Czym jest Watch Dogs? To kolejna piaskownica od Ubi, która w swych podstawach nie różni się
źródło: wd2
PobierzNa jego tle po prostu reszta wydawała mi się o wiele bardziej ciekawa (choć stereotypowa).