Nie - to Polska. Nadnoteckie łąki na skraju Puszczy Drawskiej. Właśnie w tym miejscu swoje miasteczko westernowe wybudował Janusz Merski, przedsiębiorca, założyciel warszawskiej wyższej szkoły AlmaMer (której nazwa, co znamienne dla tego typu przypadków, powstała z połączenia łacińskiego wyrażenia Alma Mater i... nazwiska właściciela).
Czego nie było w westernowym miasteczku! Konie, kowboje, szeryf, saloon, muzyka country. No i



















- Ile takich figurek wykańcza pani każdego dnia? - pytam.
- Zależy, takich średnich to z 60 - odpowiada nienaganną angielszczyzną, wskazując leżącą na stole figurkę. - Mniejszych pewnie ze sto. Chyba że trafią mi na stół jakieś naprawdę duże, to kilka.
- A jak długo tu pani pracuje?
- 40 lat.
źródło: comment_1620926235y1uLj0eRV9GwBUuiCiAdD3.jpg
Pobierz