Pod opuszczonym klubem górnika dobiegają mnie gwizdy i nawoływania. Kilkaset metrów dalej stoi grupa dresików. Żują pestki słonecznika, plują łupinami na wszystkie strony, a w przerwie pomiędzy pestkami gwiżdżą, machają rękami i wołają "ej, ty! chodź tutaj!"
No to dobra, podchodzę. Takiego obrotu wydarzeń chyba się nie spodziewali, bo nagle milkną, wpatrzeni we mnie jak w niespodziewane zjawisko meteorologiczne. Aby rozwiać dziwną atmosferę, zagaduję o stojący obok samochód. Ta ikona sowieckiej motoryzacji już
No to dobra, podchodzę. Takiego obrotu wydarzeń chyba się nie spodziewali, bo nagle milkną, wpatrzeni we mnie jak w niespodziewane zjawisko meteorologiczne. Aby rozwiać dziwną atmosferę, zagaduję o stojący obok samochód. Ta ikona sowieckiej motoryzacji już












Niespodziewaną atrakcją Akarmary okazało się, ekhm, "ruskie safari", jak to wówczas nazwaliśmy. Kto ciekaw, niech zagląda do artykułu, w którym opisuję to niesamowite miejsce :)
#podrozefilipa -> mój tag
#podroze #urbanexploration #opuszczone #urbex #mojezdjecie
źródło: comment_hzRLwyFT8EpTQ6AsoOn7cxepsMEXXG2W.jpg
PobierzWrzucałem ostatnio ten link
https://youtu.be/BuyAqIWFwq4