6650,41 km - 42,2 = 6608,21
Przeżyłam, dotarłam. Cholernie trudna trasa, do tego w upale, co widać po wynikach. Było trochę walk of shame po 30km, nie powiem. No ale... Szkoda już wtedy było zawracać. W Lublinie jest pełno górek, a w drugiej połowie biegu to już każde niewielkie przewyższenie sprawiało wrażenie co najmniej Kasprowego. Ostateczny wynik: 4:46:44, co dało mi 40/86 miejsce wśród kobiet i 11/27 K18-29. Wszystkim te warunki najwyraźniej dały
Przeżyłam, dotarłam. Cholernie trudna trasa, do tego w upale, co widać po wynikach. Było trochę walk of shame po 30km, nie powiem. No ale... Szkoda już wtedy było zawracać. W Lublinie jest pełno górek, a w drugiej połowie biegu to już każde niewielkie przewyższenie sprawiało wrażenie co najmniej Kasprowego. Ostateczny wynik: 4:46:44, co dało mi 40/86 miejsce wśród kobiet i 11/27 K18-29. Wszystkim te warunki najwyraźniej dały

























Pytanie do speców w klimacie biegania:
Biegam sobie regularnie 2-3 razy w tygodniu po 7-10 km, czy jak w najbliższy weekend rzucę się na półmaraton to przeżyję?
EDIT: Z drugiej strony każdy ma inny organizm. Możesz spróbować, najwyżej zejdziesz z trasy.