Chłop prawie zginął...

Dziecko było trzymane przez matkę, która trzymała się drugą ręką gałęzi. Jeden z kolegów dzwonił wtedy po służby ratownicze, natomiast ja postanowiłem wejść do rzeki i udzielić pomocy. Zdawałem sobie sprawę z tego, że będzie bardzo trudno. Jak wchodziłem do rzeki nie miałem gruntu pod nogami, a prąd był bardzo wartki i z wielkim trudem podpynalem do matki z dzieckiem. Matka cały czas trzymała się gałęzi, drugą ręką
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach