Czy to normalne, że denerwuje mnie sytuacja w której moja dziewczyna nie oddaje mi całości pieniędzy?
Przybliżę sprawę na podstawie jednego przykładu. Kupowała jakieś ciuchy ze sklepu internetowego zlokalizowanego w Chinach. Robiła to po raz pierwszy i bała się dokonać płatności (ogólnie często się boi podawać np. numer karty przy płatności, jakby miała jakieś miliony na koncie :P) więc poprosiła mnie o pomoc. Zakup ogarnięty i opłacony za mój hajs, wyszło 313
Przybliżę sprawę na podstawie jednego przykładu. Kupowała jakieś ciuchy ze sklepu internetowego zlokalizowanego w Chinach. Robiła to po raz pierwszy i bała się dokonać płatności (ogólnie często się boi podawać np. numer karty przy płatności, jakby miała jakieś miliony na koncie :P) więc poprosiła mnie o pomoc. Zakup ogarnięty i opłacony za mój hajs, wyszło 313


































Dodam z własnego doświadczenia (kilka długich związków, kilka krótkich, kilka ONS i FWB) - nie ma absolutnie różnicy na której randce "da", nie ma to nic wspólnego z żadną samokontrolą czy cnotą, co najwyżej z poziomem kombinowania i wyrachowania laski. Jeżeli ona celowo wstrzymuje się, żeby narobić ci smaka i zmanipulować twoje wrażenie o niej, to jest gorszą c00rwą niż taka co idzie za głosem pożądania,