#anonimowemirkowyznania
Mam pytanie odnośnie postrzegania przez wykopków podstawowych spraw dotyczących wspólnego życia w związku. Ja i mój niebieski pasek dość mocno się różnimy - pod różnymi wzgledami, między innymi pod względem wyboru wspólnego miejsca zamieszkania kiedyś w przyszłości. Niebieski uważa, że moglibyśmy zamieszkiwać całe życie osobno - głównie ze względów finansowych i dojeżdżać przykładowo kilka razy w tygodniu (nawet w przypadku posiadania dzieci). Odległość nie jest mała (ok. 40 km) Jako argument podaje sytuację swojego kolegi, który dojeżdża do dziewczyny z dzieckiem. Ja z kolei uważam, że jest to nie do pogodzenia i na dłuższą metę to się nie sprawdzi i nie chciałabym tak żyć. Niebieski uważa, że nie będzie nas stać ani na wynajem ani tym bardziej na coś swojego a nawet jeśli to nie chce żyć w mojej miejscowości gdzie trudno o zatrudnienie. Z drugiej strony ja uważam, że w dłuższej perspektywie takie życie jest bez sensu i niemożliwe. W skrócie niebieski nie wie jak będzie, nie wie czy faktycznie nie będzie nas stać kiedyś w przyszłości i jak będzie wyglądała sytuacja, ale już zakłada najgorsze scenariusze. Problemem jest jednak dla mnie fakt, że nie widzi on niczego złego w mieszkaniu całe życie osobno.
Jak myślicie czym to jest spowodowane? Czy niebieski po prostu opiera się na czarnowidztwie, czy nie jest przyzwyczajony (nie chce) żyć z kimś?
Jak Wy podchodzicie do tematu osobnego zamieszkiwania przez całe życie?
Czy zaakceptowalibyscie duże różnice w podstawowych sprawach będąc w związku?
#
Mam pytanie odnośnie postrzegania przez wykopków podstawowych spraw dotyczących wspólnego życia w związku. Ja i mój niebieski pasek dość mocno się różnimy - pod różnymi wzgledami, między innymi pod względem wyboru wspólnego miejsca zamieszkania kiedyś w przyszłości. Niebieski uważa, że moglibyśmy zamieszkiwać całe życie osobno - głównie ze względów finansowych i dojeżdżać przykładowo kilka razy w tygodniu (nawet w przypadku posiadania dzieci). Odległość nie jest mała (ok. 40 km) Jako argument podaje sytuację swojego kolegi, który dojeżdża do dziewczyny z dzieckiem. Ja z kolei uważam, że jest to nie do pogodzenia i na dłuższą metę to się nie sprawdzi i nie chciałabym tak żyć. Niebieski uważa, że nie będzie nas stać ani na wynajem ani tym bardziej na coś swojego a nawet jeśli to nie chce żyć w mojej miejscowości gdzie trudno o zatrudnienie. Z drugiej strony ja uważam, że w dłuższej perspektywie takie życie jest bez sensu i niemożliwe. W skrócie niebieski nie wie jak będzie, nie wie czy faktycznie nie będzie nas stać kiedyś w przyszłości i jak będzie wyglądała sytuacja, ale już zakłada najgorsze scenariusze. Problemem jest jednak dla mnie fakt, że nie widzi on niczego złego w mieszkaniu całe życie osobno.
Jak myślicie czym to jest spowodowane? Czy niebieski po prostu opiera się na czarnowidztwie, czy nie jest przyzwyczajony (nie chce) żyć z kimś?
Jak Wy podchodzicie do tematu osobnego zamieszkiwania przez całe życie?
Czy zaakceptowalibyscie duże różnice w podstawowych sprawach będąc w związku?
#





































Wstydzę się tego, że jestem damskim przegrywem. Mirki powiedzą, że damskie przegrywy nie istnieją, a jednak jestem ja.
#przegryw #logikaniebieskichpaskow #logikarozowychpaskow
---
Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Nie istnieje.