@wruuth: Stopniujmy. "Igrzyska śmierci" są jednak ze trzy poziomy wyżej niż "50 twarzy Greya". Mamy jeszcze takie dzieła jak "The Secret".
Ale fakt, czytanie stało się takim fetyszem, co chyba najlepiej, choć nie do końca świadomie, podchwycili autorzy hasła "nie czytasz - nie idę z tobą do łóżka"
*Syberyjskie striptizerki - Stanisław Barańczak*

Syberyjskie striptizerki
słyszą sardoniczne szmerki
sarkającej szpetnie sali
(sala - sami swoi, stali
smakoszowie strip-spelunek,
super-samczy swój stosunek
sygnalizujący spazmem
śmiechu, sykiem "Sssss!'', sarkazmem
Sybiraka-sybaryty):
"Ściągać szuby, seniority!'';
"Seniority? Skąd! Seniorki!'';
"Starzejemy się, sikorki-
-sześćdziesięciosześciolatki?
Sklęsły słynne super-zadki?'';
"Skandal! Szwindel! Szmalu strata!
Striptizerka - szpakowata!'';
"Szokuj, sławo seks-salonów,
Szarmem swoich salcesonów!''
Satyrycznym szpilkom spekta-
torów stępia szpice sekta
starowierów; starowierzy
sądzą: "Skoro Seks się szerzy -
Seks
Wykopki z #krakow - bardzo polecam sobotnią "Podróż zimową" w Operze Krakowskiej. W hołdzie Barańczakowi, za śmieszne pieniądze, a rzecz to naprawdę piękna i wartościowa. Ja byłam na tymże wiosną, w sobotę nie mogę. A poszłabym, gdybym miała możliwość. Idźcie. Warto. I dla Barańczaka (!!!), i dla Schuberta i za dyszkę tym bardziej.

http://www.opera.krakow.pl/pl/repertuar/spektakl/podroz-zimowa

#opera #operakrakowska #baranczak #stanislawbaranczak #nowafala #literatura #ksiazki #1968 #schubert #franzschubert #pieknie #sztuka #kultura #polecam
100 lat temu urodził się Fred Germonprez - powieściopisarz flamandzki

Pochodził z północno-zachodniej Belgii. Prace publicysty rozpoczął w wieku 21 lat w takich magazynach jak Nieeuw-Vlandeeren, czy De Vlaamse Gids. 3 lata później zadebiutował jako pisarz i wydał pierwszą nowelę. Największą sławę przyniosła mu powieść "Islandia, Islandia", traktująca o życiu ludzi związanych z morzem na terenie tytułowego kraju. Próbował swoich sił jako historyk, wydając powieść bazująca na faktach o Jeanie Barcie, francuskim
Pobierz
źródło: comment_WjAyxuU7jpVTetXsIoWpA38DVZca9FCU.jpg
Koniec roku to tradycyjnie czas podsumowań więc wrzucam spis książek, które przeczytałem w przeciągu ostatnich 12 miesięcy. Przełomowy był marzec bo zakupiłem Kindle i odtąd czytam tylko to co chcę, a nie to co znajdę gdzieś tam na półce. Ogólnie dobry rok tylko trochę szkoda, że nie udało się dobić do 40-stki. Chociaż i tak jest to drugi najlepszy wynik odkąd prowadzę moją klasyfikację (w 2009 przeczytałem 47 pozycji).

1. Carlos Ruiz
Nie wiem jak to działa i dlaczego, ale po 90% książek Stephena Kinga łapią mnie #feels i chce mi się płakać nad żałosnością mojej egzystencji. Obojętnie jak się kończy książka, czy dobrze czy źle. Jeżeli dzieje się w USA i w latach 60./70. to plus 150 do feelsów. A jeżeli główny bohater się starzeje znacząco to plus ponad 9000 feelsów. Teraz tak mam po skończeniu w jedno popołudnie "Przebudzenia". Co ciekawe, jest
Jeden z moich ulubionych utworów Barańczaka (z "Chirurgicznej precyzji"):

Debiutant w procederze

Debiutant w procederze, dosyć jednak szczwany

nabieracz, aby nabrać w płuca na złość światu

cały ogrom powietrza, dotąd ci wzbraniany,

sam nabity w butelkę, w cztery mleczne ściany

porodówki, ofiara kantu do kwadratu,

debiutant w procederze mimo wszystko szczwany

nie dosyć, by od razu przejrzeć na wskroś plany

biorących cię, za kostki nóg, w garść, wszelkich dyktatur -

cały ogrom
@Engma: Do późnej twórczości, uczciwie przyznaje się, nie dotarłem (możesz polecać, śmiało). Pamiętam, że w BUW-ie chciałem jakąś jego nowszą rzecz, ale nie było i wziąłem Johna Keatsa, którego wcześniej nie znałem, a poznałem właśnie przy tamtej okazji. Mnie wiersze początkowego Barańczaka się bardzo podobały, dla mnie on grami językowymi demontował totalitarny język kłamstw. Nie takich propagandowych. Raczej takich małych kłamstewek systemowych, przaśnych, obecnych za jego czasów, ale dolegliwych dla myślącego
@shadowboxer: Ta późna twórczość, z lat 90., jest już bardziej egzystencjalna (dobrym przykładem jest zresztą wiersz we wpisie), bardziej niż na rzeczywistości politycznej skupia się po prostu na człowieku. Pod kątem formy ostatni tom Barańczaka (czyli wspomniana "Chirurgiczna precyzja") jest dla mnie kulminacją jego talentu.