W końcu przeczytałem te 750 stron.
Tyle różnych nazwisk,powiązań,jakieś romanse że opornie szło mi wiele fragmentów.
Dopiero ostatnie kilkadziesiąt lat czytało się cały czas dobrze,chyba ze 200 stron tego było.
Teraz muszę odpocząć od czytania i potem wezmę się za Tragedia narodu. Rewolucja rosyjska 1891-1924 Orlando Figesa.























Wrocilem do Mistrza i Malgorzaty, by przeczytac te pozycje jeszcze raz. Pierwotnie czytalem kilkanascie lat temu w liceum i nie bylem zachwycony. Ksiazka byla dla mnie totalnie przehajpowana. Wczoraj przed snem, machnalem sobie pierwszy rozdzial i juz wiem, czemu mi sie wtedy nie podobalo: