Wczoraj tak sobie jade wieczorem do Wielunia i na chwile tak sie zamyslilem, przelaczylem swoadomosc i wiecie co mi mignelo: juz nie pierscien / dysk dookola Ziemi, ale jakby taka polsfera juz cala. Szybko buduja.
Wtem mysle: ta wizja, co mialem, takiej kulki w 2 polsferach rotujacych, to nie byl mechanizm dzialania Wszechswiata (mialem takie podejrzenia wczesniej, ze taki prosty bazowy model rzadzi wszystkim…), ale to byla wizja nowej Ziemi, ot




















Aha, juz w Wieluniu pod domem na niebie mignelo cos / ktos jeszcze: najpierw jakby taka czarna zaslona wleczona za czyms przeslaniala na ulamek sekundy inne gwiazdy i planety na niebie, tak na chwilke jakby leciala czarna kometa z takim rozkloszowanym warkoczem czarnym, dosc szerokim i srednio dlugim. Troche sie balem, bo takie czarne - ale zobaczylem, za na poczatku tego czegos bylo male swiatelko. Mysle